"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

niedziela, 24 lutego 2013

Żydowski chłopiec z polskiego miasta Lwowa.


 Jest 2 lipca 1900 roku. W upalne popołudnie, w konserwatywnej żydowskiej rodzinie Weissów,  przychodzi na świat mały Leopold. Cała rodzina cieszy się bardzo, a zwłaszcza dziadek, szanowany rabin z Czerniowic. Mały Leopold rośnie, uczy się pilnie, coraz płynniej włada hebrajskim i aramejskim, poznaje Biblię, Talmud i Judaizm. Ale w wolnym czasie namiętnie śledzi dramatyczne losy bohaterów  na kartach kolejnych powieści Sienkiewicza.  Później Weissowie przeprowadzają się do Wiednia. Tam też, gdy wybucha I Wojna Światowa,  czternastoletni letni wówczas Leopold, ucieka z domu z zamiarem wstąpienia do armii. Jednak  ojciec w porę sprowadza go do domu. 



 Leopold studiuje historię sztuki i filozofii, po której ukończeniu,  nie czując więzi z Wiedniem,  wyrusza do Berlina. Pochłaniają go bez reszty uciechy młodości i dekadenckiej stolicy. Zaczyna pisać, a jego zdolności umożliwiają mu objęcie posady korespondenta „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.  Jednak i to nie daje mu spełnienia. Rodzina oczekuje od niego stabilizacji, wuj Dorian zaprasza go do Palestyny, na co Leopold, niespokojna dusza,  zgadza się z wielką ochotą. A tam, wbrew temu czego po wyjeździe oczekiwano, poznaje Palestyńczyków. Kraj jest wówczas protektoratem brytyjskim. Leopold widzi w jak haniebny sposób żydzi traktują muzułmanów, a z drugiej strony poznaje gościnność Beduinów, ich kulturę, religijność, naturalność. To coś, czego nie odnalazł we współczesnej mu Europie. Odwiedza ich domy, fotografuje się w ich strojach, zawiązuje przyjaźnie. Po powrocie, w 1926 roku, ku zgrozie całej rodziny przechodzi na islam i przyjmuje nazwisko Asad oraz imię ku czci Proroka - Muhammad, odcinając się tym samym od swoich religijnych korzeni. 




Asad uczy się arabskiego, coraz głębiej wchodzi w religię i filozofię islamu. I coraz bardziej przekonuje się, że znalazł to, czego szukał w swoim życiu - doskonałą i pełną harmonii przystań.  Podróżuje po krajach muzułmańskich, zawiera wieloletnią przyjaźń z królem Arabii Saudyjskiej – Ibn Saudem, wyrusza na Kaaba Hadżdż, pielgrzymkę do Mekki. Ale wyrusza na nią, jak niegdyś sam Prorok, na wielbłądzie, choć król chce mu udostępnić najlepsze automobile. Pragnie by islam powrócił do swoich korzeni, do życia podporządkowanego jego zasadom i  nauce. Niestety okazuje się, że jego przyjaciel Saud, ma te same przywary i słabości co wszyscy władcy i możni Europy. Również poglądy głoszone przez Asada, stają się coraz bardziej niewygodne, a on sam zaczyna wzbudzać niechęć, wówczas postanawia wyruszyć do Indii. Tam szybko staje się docenionym intelektualistą, w 1934 roku publikuje „Islam at the Crossroad”, w której krytykuje zachód i wyraża pragnienie utworzenia państwa islamskiego. Ta książka i idea, której po latach żałuje, zostaje ochoczo podjęta i rozwinięta przez współczesnych, radykalnych islamistów. Nie dokładnie o taki skutek mu chodziło i sposób w jaki jego myśli zostały wykorzystane i wypaczone. Później wielokrotnie wypowiada się przeciw fundamentalistom, wskazuje na Koran, który między innymi nakazuje uznanie praw kobiet i poszanowania dla nich.




Muhammad Asad zostaje uznany za zbyt wielkiego liberała i zepchnięty na margines. Ale zanim to się stanie, przyczynia się on znacząco do powstania państwa Pakistan, bierze udział w pisaniu konstytucji, jest jego ambasadorem przy ONZ w Nowym Jorku. Stamtąd zostaje zresztą odwołany za poślubienie katoliczki polskiego pochodzenia, choć przeszła ona na islam. Wyjeżdża do Maroka i tam pracuje nad pierwszym, angielskim tłumaczeniem Koranu. Dedykuje go „Do ludzi, którzy myślą”. Niestety, jest ono krytykowane jako zbyt nowoczesne, zbyt dowolne i zostaje wręcz zakazane w Arabii Saudyjskiej. Ten wielki myśliciel w końcu musi opuścić również Maroko. Osiada w Hiszpanii i tam, rozgoryczony niezrozumieniem ludzi, w chłodne, lutowe przedpołudnie umiera.  Ma 92 lata.




Można by powiedzieć – niezwykłe losy Żyda tułacza – gdyby nie to, że tak bardzo kochał islam i poświęcił się tej religii. Człowiek, który całym swoim życiem udowadniał możliwość dialogu między kulturami.





Jego historię poznałam natrafiając przypadkiem na bardzo dobry  film dokumentalny „Droga do Mekki”.  Georg Misch, niemiecki reżyser,  wyrusza na wyprawę śladami Muhammada  Asada. Poszukuje ludzi, którzy go znali, śladów jego idei, oraz pokazuje jak świat młodego Leopolda wygląda dzisiaj. Podąża śladami jego historii opisanej, w bodajże najbardziej znanej współcześnie książce Asada, „Road to Makkah”, opisującą duchową i realną podróż całego życia.  Niestety, żadna z jego książek nie doczekała się tłumaczenia na język polski.

W tym filmie jest taka jedna scena, która ścisnęła mnie za serce i po której postanowiłam sprowadzić sobie tą właśnie książkę. Ekipa trafia do beduińskiego obozu na pustyni, tam pokazują wydanie „Drogi do Mekki” po arabsku. Starszy człowiek sięga po nią, z pietyzmem i wręcz z czułością, przewraca kartki, czyta. Później łamiącym się głosem pyta, czy ekipa nie ma może jeszcze jednego, wolnego egzemplarza. Wzrok tego staruszka jest więcej wart, niż milion świetnych recenzji, które ta książka oczywiście otrzymała. Ponoć jedna z najważniejszych dla współczesnego świata.



 W załączeniu zdjęcia współczesnego Lwowa, jego rodzinnego, wówczas polskiego miasta oczywiście autorstwa Ines
















2 komentarze:

Zawiesia pasowe pisze...

Zastanawiam się, czy czy ktoś byłby w stanie zmienić twoje podejście

W drodze... pisze...

To znaczy? O jakie podejście i do czego?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...