"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

niedziela, 25 marca 2012

Wirtualne podróże poprzez cyberprzestrzeń

„Mam ochotę zamknąć oczy. To normalne. Barwny kalejdoskop, błyski, roziskrzony gwiaździsty wir… Wygląda pięknie, ale wiem co kryje się za tym pięknem.”
                              Labirynt odbić – Siergiej Łukjanienko



Bywają w życiu chwile, w których przychodzi na człowieka wielka ochota ucieczki od tego co tu i teraz. Czasem jest to chęć zrobienia małego resetu dla zgnębionych codziennością, szarych komórek. Niestety, rzeczywistość mocno trzyma nas w garści. Praca, dom, rodzina, miliony zobowiązań i brak funduszy na Prawdziwą Wielką Ucieczkę, choćby  dookoła świata. To wszystko przykuwa czasami do ziemi. Cóż wtedy można zrobić? Na przykład wybrać się w wirtualną podróż.

I tu musze przyznać się do pewnej słabości. Co jakiś czas lubię zniknąć w cyberprzestrzeni i zwiedzać krainy wykreowane w czyjejś wyobraźni. Tam właśnie spędziłam ostatnich kilka dni i chciałam dziś podzielić się z Wami fragmentem nieco innej, mojej „drogi”. Ten świat nazywa się Aion, Choć za Łukianienką, nazwałabym tą i podobne wirtualne rzeczywistości raczej Głębią. 

Aion skonstruowany jest z wielką starannością. Tak zwanych lokacji czy instancji jest mnóstwo, wciąż powstają nowe, coraz piękniejsze i ciekawsze. W mgnieniu oka przenoszę się w nich z miejsca na miejsce na skrzydłach ptaków, lub przy pomocy teleportów. Ileż razy marzyłam o tym wynalazku tu, w realu. Zawsze gdy oczekiwałam na połączenia, moja niecierpliwość sięgała zenitu, zwłaszcza gdy wracałam do domu po ponad miesięcznej podróży. Cóż wszystko ma dwie strony. Brak pociągów, skutkowałby brakiem świetnych książek Paula Theroux. Gorąco je polecam ze względu na zupełnie odmienny punkt widzenia człowieka będącego w drodze. 




Wracając do Aiona, tworzymy postać, wymyślamy sobie swoją osobowość, nick i stajemy się najczęściej kimś nowym. Impulsy elektryczne zastępują tętno, cichy szum komputera - oddech, a kilometry światłowodów stają się naszym układem nerwowym. Gdy serce – serwer, tego złożonego organizmu gaśnie, zamiera też w wirtualnym świecie życie. Realistyczna animacja daje złudzenie prawdziwego świata, poruszają się w niej nie tylko postacie, ale zwierzęta, rośliny, płynie woda, słychać śpiew ptaków, a nawet pada deszcz. Jednak tak naprawdę grę tworzą ludzie, którzy w niej przebywają. W ogromnym błędzie byłby ktoś, kto sądziłby, że takie życie w „wirtualu”, to domena nastolatków. Rozpiętość wieku jest wielka. Od rzeczywiście lat – nastu, po – dzieści, a nawet – dziesiąt. Gra również wiele kobiet. Tu ludzie spotykają się, rozmawiają, śmieją się, kłócą, razem walczą, bronią swoich posiadłości, razem w tej walce giną. Wszystko nabiera dodatkowego wymiaru, gdy podłączymy oprogramowanie jak Team Speaker czy Mumble. Rozmawiamy wówczas na żywo, w kilka lub nawet kilkanaście osób na raz. Emocje wówczas rosną.

Ale trzeba pamiętać, że jest to jedynie odbicie rzeczywistości, czasem w krzywym zwierciadle, czasem jest jak lustro z filmu „Mirrors” Alexandra Aja. Pochłania, zamyka nas w sobie i już nie chce wypuścić. Sukcesy w wirtualnej rzeczywistości, najczęściej znacznie łatwiejsze niż w prawdziwym życiu, powodują wydzielanie endorfin (pochodnych morfin), a te z kolei potrafią mocno uzależnić. Wszystko jest w porządku do póki potrafimy nacisnąć Quit (wyjście) i wrócić do swojego prawdziwego świata. 




Rewelacyjnie opisał, bardziej zaawansowaną technologicznie, wirtualną rzeczywistość, mój ukochany Łukjanienko (cytat na początku) w Labiryncie Odbić i Fałszywych Lustrach. Zachęcam do lektury tych, którzy lubią dobre historie.

„Głębia. Nazywają ją „deep”, ale myślę, że słowo „głębia” lepiej oddaje istotę rzeczy. Zastępuje tablicę z ostrzeżeniem: „Głębia!”. Żyją tu rekiny i ośmiornice. Jest cicho, i tylko napiera, ciśnie bezkresna przestrzeń, której tak naprawdę nie ma.
W gruncie rzeczy Głębia jest na swój sposób w porządku. Przyjmuje każdego i nie trzeba zbyt wiele siły, by się w niej zanurzyć… lecz trzeba znacznie więcej, jeśli chce się sięgnąć dna i wrócić. Przede wszystkim powinno się pamiętać, że bez nas Głębia jest martwa. Trzeba w nią wierzyć i nie wierzyć za razem.
Bo przyjdzie dzień, w którym nie zdołasz się wynurzyć.”
                                       Labirynt odbić – Siergiej Łukjanienko



Wszystkie screeny (zdjęcia) zrobiłam w grze. Ale jest to jedna tylko ze stron świata Elyos.

















 Nie wszędzie mogłam jednak dotrzeć sama. Pomógł mi w tym Gje, jeden z graczy. Bardzo mu za to dziękuję :)













8 komentarzy:

Amisha pisze...

Nigdy nie brałam udziału w takich wirtualnych zabawach czy grach, Ulu. Ale nie wykluczam tego jeśli tylko kiedyś znajdę czas... Swoją drogą - bardzo fajnie to wygląda i rzeczywiście bajkowa odskocznia od Tu i TERAZ...

W drodze... pisze...

Amisho, dziękuję bardzo za odwiedziny :) Zawsze mogę służyć za przewodnika :) Nieraz zastanawiam się jak daleko może rozwinąć się strona graficzna i w ogóle cyber rzeczywistość :)

Amisha pisze...

Wszystkiego Urszulo warto "liznąć" i naprawdę - z tej racji, że nigdy nie grałam, nie bawiłam się w ten sposób - jestem ciekawa. Ale dopóki nie odchowam Maksymiliana co najmniej do 2 latek - na nic czasu. M. za granicą, ja się nie wyrabiam. Wstaję ok. 5 i idę z małymi spać przed 21-wszą ha ha ;). Weekendy przeważnie na wsi... Ale w razie jak mnie natchnie na cyber - zgłoszę się. W zasadzie nawet nie wiem od czego zacząć?

W drodze... pisze...

Rozumiem Cię doskonale Amisho:) Ja mam już dzieci duże, samodzielne, a właściwie to ich w domu nie ma - Sebastian w wojsku a Ines w internacie, to i czasu troszkę więcej. Ale zawsze jestem do Twojej dyspozycji, jak będziesz miała ochotę spróbować :) Nie myśl, że przebywam w wirtualnej rzeczywistości non stop. To tylko odskocznia :) A od czego zacząć - na stronie http://www.aionfreetoplay.com/website/ trzeba się zarejestrować i pobrać grę, stworzyć konto. Pozdrawiam serdecznie i tymczasem wracam do książki :)

Amisha pisze...

Dzięki. Już nawet odwiedziłam stronkę. Z czasem spróbuję :).

Calimera.pl pisze...

Oj przypomniałaś mi o Aionie. Już ponad rok tam nie byłam. Zastanawiam się właśnie nad tym, że chyba mi konto wygasło :))). Szkoda :)

Pozdrawiam
Ewa
http://blog.calimera.pl/

W drodze... pisze...

Witaj Ewo :)) Zaskoczyłaś mnie :)) Aion został przekazany innej firmie,i jeśli nie miałaś zaznaczonej opcji przeniesienia konta to niestety pewnie to konto wygasło. Ale teraz Aion jest darmowy i możesz zrobić sobie konto :)Ciekawe byłoby się tam spotkać :)

Pozdrawiam Cie serdecznie :))

doro pisze...

O kurkawodna!!! Jaki czad!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...