"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

niedziela, 10 lutego 2013

Na pożegnanie Antalyi

To już ostatnia porcja fotografii z Antalyi i nasze ostatnie chwile w tym mieście. Ostatni spacer wieczorem, podczas którego dyskretnie  obserwujemy scenę zaręczyn. Romantyczna kolacja, jacht, morze, światło księżyca unoszące się na granatowych falach. Tylko ten wiszący nad parą kamerzysta... Zbyteczni świadkowie.




Ostatni rzut oka na morze i otaczające góry.






Ostatnie westchnienie w małym porcie. Tak by się popłynęło przed daleko, jeszcze dalej niż te obłoki, pokłoniło się nowym brzegom i odkryło nowe zatoki...






Może nie po raz ostatni tak w ogóle ale w Antalyi na pewno, zjemy sobie kawałek apetycznego burka z serem (po turecku to börek). Bardzo je lubię, nie tylko w wersji z serem :)


I jeszcze jedno lśnienie lazuru, błękitu, granatu, purpury, amarantów, różów, oranżów, zieleni wszelakiej, blask miękko kładącego się światła i zapach kwitnących wszędzie kwiatów.










Na koniec, możemy sobie kupić kamyk - niekoniecznie zielony - ale na drogę. Całonocną drogę, której to cel wzbudzał zdziwienie nawet w Turkach. Ale wymyśliłam sobie, że muszę zobaczyć tam "coś" i z tego powodu ruszyłyśmy ponad 100 km w stronę granicy z Syrią. Takie dziwaki jesteśmy :) A o co chodzi - już w kolejnych postach :)








5 komentarzy:

Iza pisze...

Kolejna porcja fantastycznych plenerów... :) I niezmiennie zafascynowana jestem widokiem góry/morze... Wspaniałe :) Pozdrawiam.

W drodze... pisze...

Izo, Dziękuję :) Przyznam, że wstawiając to zdjęcie zastanawiałam się, czy Ci się spodoba :)

1beam pisze...

Piękne fotki,piękna podróż,pozazdrościć widoków i wszystkich tych atrakcji.
Pozdrawiam
Ewa P.

W drodze... pisze...

Ewo,witaj na moim blogu :) Dziękuję za miłe słowa i zapraszam na więcej :)

Turysta pisze...

Piękne zdjęcia :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...