"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

sobota, 6 kwietnia 2013

389. Osiołkiem przez peryferie Kairu

Naprawdę warto zejść z utartych szlaków turystycznych i zobaczyć jak biegnie życie na peryferiach metropolii. Jeśli jeszcze raz miałabym okazję być w Kairze, szukałabym właśnie takiego zwyczajnego życia. Dla mnie to cenniejsze fotografie niż te z piramidami, posągami, atrakcjami z tych "must to see". Zapraszam ponownie do Egiptu, na pohybel białej wiośnie Tupot białych mew, białe sale szpitalne - nie kojarzy się to zbyt dobrze). Dziś barwy Kairu i osiołkowy transport.

























11 komentarzy:

La vie est belle i ja tez pisze...

I to jest wlasnie zycie...
Kiedy widze osiodlane osiolki zawsze mi ich zal... i sama nie wiem dlaczego... Tak po ludzku patrzac na nie ciagle sa smutne, zamyslone... I maja po prostu smtne zycie...
Serdecznosci
Judith

Jo pisze...

najprawdziwsze zdjęcia to zawsze te, gdy zboczy się z najbardziej uczęszczanych szlaków - bardzo lubię, choć nie zawsze są "cukierkowe'

grazyna pisze...

Swietne obrazki z ulic kairskich, samo zycie! Dobrze jest sobie tak podrozowac, ciekawe czy teraz w Egipcie jest bezpiecznie, ja byla dziesiec lat temu i mozna bylo sobie tak smakowac codziennosc egipska i w zasadzie nic sie nie dzialo. Pozdrawiam

raf pisze...

Wonderful capture in the first frame! Reminds me of my years in Libya.

Mo. pisze...

Jak dla mnie to jest właśnie esencja podróży - zbaczanie spoza utartych szlaków a nie zaliczanie zabytków które trzeba zobaczyć. Uwielbiam podglądać życie "tubylców" , przyglądać się ich codzienności. Jeszcze nigdy nie byłam na zorganizowanym wyjeździe, nie licząc kolonii jako dziecko. Wyjazdy na własną rękę dają wolność jakiej nie daje nic...

W drodze... pisze...

Judith, też mi ich żal, i koni, i innych zwierząt, mają strasznie ciężko w Egipcie. Ale też widziałam dzieci troszczące się bardzo o swojego osiołka.

Ciepło pozdrawiam,
Ula

W drodze... pisze...

Jo, nie zawsze cukierkowe, ale często ciekawsze, a już na pewno prawdziwe. I często ludzie bardziej otwarci i serdeczniejsi.

W drodze... pisze...

Grażyna, w Turcji poznałyśmy studenta z Egiptu. Mówił, że niestety jest niebezpiecznie, odradzał samotne podróżowanie po kraju. :( Pozdrawiam ciepło.

W drodze... pisze...

Thank you Raf :)

W drodze... pisze...

Mo, cóż mogę dodać :) Masz absolutną rację :)

Magdalena S-K. pisze...

Nieważne czym, ważne, aby do celu :)
Pozdrawiam

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...