"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

niedziela, 13 stycznia 2013

Karahayit - trochę ciepła w środku zimy

Gdy mróz i śnieg za oknem, ciągnie człowieka w ciepłe strony. Choć tych ciepłych stronach, przez anomalie pogodowe (choćby Istambuł -15 C i śnieg), nie koniecznie jest lepiej niż u nas. 

Ale z pewnością tureckie, gorące źródła nie wyschły. Tak więc kto uda się do Pamukkale, to tylko o rzut beretem (około 4 km) ma gorącą wodę w Karahayit. Mniej znane i położone na mniejszej powierzchni źródła tworzą barwną mozaikę. Nasycona tlenkami oraz żelazem woda, o temperaturze 48 C, tworzy kolorowe zacieki. Przypisuje się lecznicze właściwości, podobnie zresztą jak tej w Pamukkale. 


Źródła niewielkie, trawertyny niewielkie, to i turystów mniej. Przyjemnie usiąść i pomoczyć nogi. A później przejść się na spacerek po wiosce.



A tak abstrahując od tematu, czy zna ktoś przepis jak pomnożyć swój czas wolny, by móc go podzielić pomiędzy tak wiele rzeczy które chciałoby się robić. Na przykład pisać blog (w miarę regularnie), malować, nauczyć się grafiki 3D (już udało mi się zrobić całkiem przyzwoity kubeczek), coś poczytać, zebrać informacje na temat destynacji kolejnej podróży, pooglądać jakiś dobry film... Na dodatek praca i dom pochłaniają go zbyt wiele. Ciężkie jest to życie. Bladego pojęcia nie mam co znaczy słowo "nudzić się". Może to nawet przyjemne uczucie, tak siedzieć i nie mieć kompletnie nic do zrobienia. Kto wie, ale ja tego zjawiska raczej nie będę miała okazji poznać. Oj długo nie... :)













 



Niestety przedświąteczna krzątanina nie pozwoliły mi zakończyć tematu jarmarku wiedeńskiego, ale myślę, że może powspominamy zimowy Wiedeń, gdy będzie nam za gorąco :)




















Miłego tygodnia Wam życzę, pełnego wewnętrznego ciepła :)

10 komentarzy:

wkraj pisze...

Piękne miejsce, wspaniałe wspomnienia :)

W drodze... pisze...

Dziękuję Wkraju :)

Travelling Milady pisze...

Teraz, gdy minusowe temperatury tym chętniej bym się tam pomoczyła. Marzenie...

AgaB pisze...

Ależ tam pięknie! Ja już też nie mogę się doczekać kolejnej podróży. A jeśli można wiedzieć jakie Ty masz plany podróżnicze na ten rok?Pozdrawiam

W drodze... pisze...

Travelling Milady, a tak zostaje nam własna wanna ;) Zawsze możemy sobie wrzątku dopuścić, akwarelkę wrzucić :)Ehhh...

W drodze... pisze...

AgaB,myślę właśnie o Gruzji i Armenii, tym razem w pojedynkę :) A Ty? Również ciepło pozdrawiam :)

Marta K pisze...

Dzięki za to ciepło w środku Zimy ;)

AgaB pisze...

Do Gruzji mam nadzieję ,że też kiedyś dotrę.O Armenii to może wstyd się przyznać ale bardzo mało wiem.
Mi w tym roku marzy się wulkaniczna Fuerteventura ale czy coś z tego wyjdzie...Jeśli nie to zapewne będzie to Tunezja. Czytam teraz właśnie ksiażkę o Imperium Rzymskim i chętnie odwiedziła bym Kartaginę.Mam plany chyba na 10 lat.Pozdrawiam

W drodze... pisze...

Marto K, cała przyjemność po mojej stronie :) Jeszcze trochę tego ciepła przekażę mam nadzieję :)

W drodze... pisze...

AgoB, ty piszesz, że Gruzja jest Ci obca? To dla mnie Fuerteventura, to kompletna terra incognita :) Ja też mam tyle planów... i mam nadzieję kiedyś wrócić do podróży stopem przez świat... Tylko co z tym światem się dzieje... Może zdążę, tylko muszę poczekać aż młodsze dziecię się uniezależni :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...