"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

czwartek, 29 grudnia 2011

Z ostatnich kilku dni

Przeraziła mnie nieco data mojego ostatniego wpisu - 20 listopada... Dawno temu, chciało by się rzec... 
Tak jakoś trudno było mi się w sobie zebrać, łatwiej było gdzieś się ukryć na dnie samej siebie. Choć to nie zawsze dobry wybór. Czasem właśnie tam trafiają się najmroczniejsze zaułki. A tu żyć dalej trzeba, nie ma litości. Pomocowałam się nieco z depresyjnymi nastrojami, nauczyłam się żyć z wizją braku zatrudnienia mojej szacownej osoby. Odbyłam parę rozmów, które mnie jedynie w tym utwierdziły. Po odpoczywałam nieco przez święta w rodzinnym gronie i wróciłam do korzeni. Zabrałam się za rysowanie i dalsze molestowanie Photoshopa. Ba! Nawet myślę sobie o nowym blogu, takim bardziej graficznym. Nie bardzo pasuje mi mieszanie tu, mojej zupełnie różnej twórczości, na zmianę z podróżami. A co Wy na to?

Jutro wracamy do odkrywania świata. Nowa porcja zdjęć i wspomnień czeka :) Dziś moje poświąteczne ćwiczenia w kolejności w jakiej powstawały :)

Takie dwie świąteczno - treningowe buźki. Ha! rozpracowałam w końcu sekret pędzelkowy!





A teraz z wierszykiem - inspiracją :)

Im bardziej pada śnieg
Bim bom
Tym bardziej sypie śnieg
Bim bom
I nie wie zwierz ni człek
Bim bom
Kiedy tak pada śnieg Bim bom
Jak marzną mi paluszk



I skończony dzisiaj:
A jak będziesz grzeczny, to w nocy przyjdzie do ciebie wróżka...


11 komentarzy:

Calimera.pl pisze...

Śliczne te grafiki! Bardzo mi się podobają. A co do zatrudnienia... To kto wie... może się coś niespodziewanego nagle pojawi :).

I życzę Ci mimo wszystko szczęśliwego Nowego Roku i rozwiązania wszystkich kłopotliwych sytuacji oczywiście pozytywnego :)

Pozdrawiam Ewa
http://blog.calimera.pl/

W drodze... pisze...

Bardzo Ci dziękuję i również życzę Ci dużo, dużo szczęścia w Nowym Roku :)

AgaB pisze...

Bardzo piękne są te grafiki.Milo na nie popatrzeć.Bardzo się cieszę ,że wróciłaś i czekam na nowe posty.Pozdrawiam serdecznie!

Emma pisze...

myślę, że formuła ,,W drodze..." jest tak pojemna, iż spokojnie mogłabyś zamieszczać tutaj swoje grafiki pod osobną etykietą. wszak życie jest podróżą... :) z doświadczenia wiem, że praktyczniej jest mieć wszystko w jednym mijscu.

W drodze... pisze...

Dziękuję za miłe słowa :) Ja Was też serdecznie pozdrawiam i dziękuję za radę Emmo :)

mama ammara pisze...

Welcome back chciałoby się powiedzieć:). Dobrze, że znowu jesteś Urszulko:). Pięknie tworzysz. Mi nie przeszkadza mixowanie u Ciebie, ale jako zwolennik segregacji (nie, rasowej rzecz jasna) jestem sobie w stanie wyobrazić, że możesz tego chcieć:).
Urszulo, życzę Ci, by nowy rok przyniósł jakiś nieoczekiwany pozytywny zwrot wydarzeń, byś odegnała depresję, mogła pracować, tworzyć, fotografować, podróżować i cieszyć się dobrym zdrowiem swoim i Twoich bliskich. Ściskam mocno:) (i idę czytać kolejnego posta:) )

Jo. pisze...

Dobrze ,że już jesteś ;-)))) Wszystkiego naj .....Udanego 2012

doro pisze...

Ochhhhhh, te dwa ostatnie!!!!
Jaki klimat!
Trzymam bardzo mocno kciuki za Twoje zdrowie, szczęście i rozwiązanie wszelkich problemów. Wiem, jakie to ciężkie. Podobno ostatnio oprotestowano skutecznie zamknięcie szkół w Łodzi i chyba w Warszawie. Ale do tego trzeba końskiej siły i chyba szantażu co najmniej, w polskich warunkach... może w tej ciężkiej próbie już niedługo wyłoni się nowa, interesująca możliwość, której jeszcze nie brałaś pod uwagę? A strona dziennikarska: korespondent, ilustrator, fotograf, felietonista?

Życzę wszystkiego dobrego!!!
Pozdrowienia dla Córki!

W drodze... pisze...

Mamo Ammara :) Bardzo Ci dziękuję za Twoje tak ciepłe słowa, pełne otuchy :) Pozostanę przy jednym blogu, tak mi chyba będzie łatwiej wszystko ogarnąć. Staram się wykrzesać w sobie nadzieję i odwagę na ten rok.

W drodze... pisze...

Jo :) Tak się ciesze, że Cię goszczę znów u siebie :)Tobie również szczęście, szczęścia i radości w Nowym Roku :)

W drodze... pisze...

Doro Kochana, Twoja ocena jest dla mnie bezcenna :) Zawsze marzyłam o tych ewentualnościach o których wspominasz, tak bym chciała... A z drugiej strony paraliżujący strach, czy ja się w ogóle nadaję...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...