"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

wtorek, 6 listopada 2012

Na browarka do browaru.

Takie są dodatkowe bonusy wyjazdu na festiwal Wiatraki do Raciborza. 

 



Właściwie browar był pierwszym, sobotnim punktem tej podróżniczej imprezy. Bilety trzeba było sobie zarezerwować wcześniej, co tez uczyniłam, pomyślałam bowiem o kilku zdjęciach na bloga. Powiem Wam, że z powodu ograniczonej ilości miejsc, chwile oczekiwania na wejście na teren browaru były całkiem ciepłe. Ba, dochodziły do punktu wrzenia piwa w kadziach. Bo ktoś tam nie wiedział o rezerwacji, komuś nie udało się skontaktować, ale suma summarum, weszli wszyscy. Nawet zebrała się grupa na drugą turę.

 
 W swojej naiwności sądziłam, że zobaczę w tym, nieomalże 450 letnim browarze wielkie drewniane beczki, owinięte wiekowymi pajęczynami półki z butelkami piwa. Nic bardziej mylnego. Browar oczywiście produkuje piwo w sposób jak najbardziej współczesny, korzystając z nowych technologii i bynajmniej nie wiekowej aparatury. Zwłaszcza, że po wielkiej powodzi w 1997 roku miał wiele lat przerwy w swojej działalności i musiał zostać wyremontowany i ponownie zdobyć swoim produktem polski rynek.





Nie będę truła jak przebiega produkcja tego bursztynowego trunku, jeśli ktoś ma ochotę o tym poczytać polecam specjalistyczną stronę - o piwie. A wiecie, że piwo wyrabiano już 5000 tysięcy lat temu, w Chinach?  Natomiast w Mezopotamii, na glinianych tabliczkach został po raz pierwszy opisany proces jego produkcji. Nawet Hammurabi w swoim Kodeksie zawarł przepisy na jego temat. 










Przebywanie w niektórych pomieszczeniach bywa niebezpieczne z powodu wydzielających się oparów dwutlenku węgla w ilościach zagrażających życiu.












Po zakończonym zwiedzaniu zaproszono nas na degustację. Piwem częstowano hojnie, ale ja ograniczyłam się do pół szklaneczki. I tak szumiało mi w głowie, choć nie wiem czy należało do tych mocniejszych. Ale bardzo żałuję, że nie mogłam skosztować "twierdzowego  ciemnego" zawierającego nie tylko karmel, aromat korzenny ale i miód. Bardzo intrygujący skład. Nie uważacie?













7 komentarzy:

Rodzynki Sułtańskie. pisze...

Ja kiedyś byłam w browarze w Żywcu, ale tam mają jeszcze świetne multimedialne muzeum.
Ale taki napój z pianką prosto z kadzi musi być super :)

wkraj pisze...

Interesująca fotorelacja, mam nadzieję, że piwo smakowało.

Fotograsia pisze...

To wspaniały bonusik.

Monika z Marakeszu pisze...

Mam zaszczyt poinformowac ze ten blog zostal nominowany w Liebster Blog Award :) http://marakeszpopolsku.blogspot.com/2012/11/mila-niespodzianka.html

W drodze... pisze...

Rodzynki sułtańskie, niestety prosto z kadzi nie piłam. Chyba nie byłoby smaczne, bo tam dopiero fermentuje :)

W drodze... pisze...

Wkraju, dziękuję za miłe słowo i gościnę. Smakowało - ale u mnie z tym smakowaniem jest niebezpiecznie :) Mam samą głowę.

W drodze... pisze...

Fotograsia, zwłaszcza dla piwoszy :) Było tam wielu :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...