"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

czwartek, 19 stycznia 2012

Sówki w Looe - czyli letnich klimatów ciąg dalszy

Ponownie zapraszam do Monkey Sanctuary na podziwianie sówek. Klimaty nie tylko letnie ale również nieco czarodziejskie :) Potterowskie rzekłabym :)






























10 komentarzy:

Grasza44 pisze...

Sówka, to prawie "ja":))) Też prowadzę nocny tryb życia. Uleńko jak zwykle siedzę u Ciebie i podziwiam fotki a właściwie to, co one przedstawiają!!!!! Fantastyczne zdjęcia !!!! Pozdrawiam Cię serdecznie i cieplutko.

Amisha pisze...

Normalnie... osowiałam na ich widok Ula. Są piękne.

Swego czasu, u mnie na wsi w P. sowy zadomowiły się w stodole. Wieczorami pohukiwały i były częścią naszego wiejskiego życia. Stodoła u nas bardzo duża i wysoka - one mieszkały pod dachem i tylko dopiero wtedy, jak było tam pełno słomy po strop - można było zobaczyć ich gniazdo - ze starego koszyka, jaki powiesił im mój tata. Miały małe. Ale potem ślad po nich zaginął.... szkoda... Może to koty je wystraszyły?

La vie est belle i ja tez pisze...

Mamy swoja sowe, ktora jest biala jak snieg... Zadomowila sie... tylko, ze pozostawia po sobie biale plamy gdzie badz... chyba bedzie trzeba ja zmusic do przeprowadzki!
Piekne zdjecia i sowy oczywiscie!
Serdecznosci
Judith

Mała Mi pisze...

Ooo tak... zdecydowanie poczułam się jak u Harrego :)


P.S. W drodze :) demony czasem opętują każdego... wiem to :) czasem trzeba z nimi walczyć, a czasem nauczyć się żyć razem. Jak Ci idzie kochana?

wkraj pisze...

Bardzo lubię sowy za ich wspaniałe upierzenie. tak więc sprawiłaś mi dużą przyjemność prezentowanymi zdjęciami.
Dziękuję i pozdrawiam

W drodze... pisze...

Grażynko, ja też taka prawie sowa, zwłaszcza w ferie :) Dziękuję i równie mocno pozdrawiam :)

W drodze... pisze...

Amisha, mi kiedyś uczeń przyniósł sówkę do domu, gdzieś ją znalazł tułającą się, jeszcze nie latała. Zamieszkała u mnie na jednej z półek w meblach. Robiła pobudkę o 6 rano wołając mięsa, a czas był kryzysowy :) Polowała na mojego doga, a ten umierał z zazdrości ale z drugiej strony bronił jej przed wszystkimi. Zamieszkała później u znajomej w ogrodzie.

W drodze... pisze...

Judith, pozwól jej mieszkać :)Dziękuję za miłe słowa :)

W drodze... pisze...

Mała Mi, moje demony raz są jak baranki oswojone i łagodne, a drugim razem łapią za gardło. Życie toczy się dalej i ginie w wielkiej niewiadomej. Byle do przodu. A ja staram się nabrać sił przed walką. Pozdrawiam Cię mocno.

W drodze... pisze...

Wkraju, dziękuję za odwiedziny i za miłe słowa :) Dziś z dedykacją dla Ciebie następna porcja sówek :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...