"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

sobota, 6 listopada 2010

Hiszpania. W poszukiwaniu świetności Kordoby - spacer o zmierzchu cz. 2

Kordoba, dziś w historycznej części wygląda jak nieco senne, prowincjonalne miasteczko. Drzemie wspominając swoja dawną potęgę. Czasy gdy była stolicą kalifatu ustanowionego tu przez Abd ar-Rahmana w 750 roku. Dwieście lat później Kordoba staje się największym miastem basenu śródziemnego i liczy 250 tys mieszkańców - tyle ile w liczy współcześnie. W zgodzie i pospołu żyją w niej muzułmanie i Żydzi. A że zgoda buduje to miasto rozkwita ponad wszystko, jest centrum nauk filozoficznych, centrum kultury i sztuki. Przyjeżdża z Bagdadu Zyriab, by tu osiąść i tworzyć. Legendarny poeta i muzyk świata arabskiego, którego można by było nazwać człowiekiem renesansu - choć od czasów Odrodzenia dzieliło go wiele rozlanej krwi, cierpienia. Zyriab a właściwie Abu l-Hasan ‘Ali Ibn Nafi‘był bowiem również śpiewakiem, kosmetologiem, projektantem mody, strategiem, astronomem, botanikiem i geografem. 
W tym czasie do Kordoby ściąga wielu podróżników i ich zachwytom nie ma końca "Jacy ludzie! Jak wiele monet w obrocie! Jakie materiały! A jakie meczety". W mieście było wówczas ponad tysiąc meczetów, ponad 600 publicznych łaźni, kilkadziesiąt szpitali, szkół publicznych, bibliotek i 7 szkół wyższych. Powstał tu niezwykły meczet, trzeci pod względem wielkości na świecie i pałac Medina az-Zahara (o nim w następnych postach).
Ten złoty okres w dziejach miasta kończy najazd w 1236 roku Ferdynand III, który przybywa tu by odbić miasto z rąk niewiernych. Kordoba "broni się" jeszcze przed całkowitym zapomnieniem będąc centrum handlu jedwabiem i innymi tkaninami, ale i ten etap kończy się wraz z wypędzeniem z miasta Arabów i Żydów. Tych co pozostali nawraca się wszelkimi sposobami na wiarę chrześcijańską, czego w późniejszym czasie bardzo pilnowała inkwizycja. Zresztą w Hiszpanii, została ona powołana nie tyle w celu ścigania heretyków, co w celu bardzo żarliwego kontrolowania tychże nawróceń. Nota bene trwała ona tutaj do XIX wieku.
Wracając do samej Kordoby. Do jej upadku przyczynił się średniowieczny kryzys, Czarna Śmierć, czyli dżuma dziesiątkująca Europę. Miasto powoli zapadło w sen, w którym do dnia dzisiejszego wspomina jedynie czasy swojej świetności i potęgi.



Puente Romano – 16 łukowy most nad Gwadalkiwirem











 









7 komentarzy:

Grasza44 pisze...

U mnie szaro, buro, deszcz za oknem, ale u Ciebie w saloniku z przyjemnością posiedzę:))) Tu nacieszę swoje oko pięknymi widokami i ogrzeję duszę przenosząc się do ciepłej i pięknej Hiszpanii! Pozdrawiam Cię Uleńko bardzo serdecznie.

ADRIAN pisze...

I don't visit as often as I should, not only are your posts informative the pictures and images are so good that I feel like hanging up my camera. I then have times like today where your work inspires.

lotnica pisze...

Jak tak patrzę na te Twoje zdjęcia to aż coś mnie w żołądku ściska i nie jest to bynajmniej kolacja. Żal mnie ściska. Tęsknota mnie ściska. Bo ja też chcę tam pojechać!!! No nie rób mi tego i żadnych więcej zdjęć nie zamieszczaj, bo wezmę się i spakuję i pojadę i to wszystko już teraz!

W drodze... pisze...

Grażynko - bardzo Ci dziękuję, u mnie przeważnie pod południowym słońcem. Skazana jestem na podróżowanie wakacyjne :)

Adrian - thank you so much, you are always welcome :)

Lotnico - to wówczas najlepiej mnie zabierz z sobą, bo moja dusza nomada straszliwie się męczy w małym miasteczku :)

Mała Mi pisze...

;) bardzo podoba mi się kolorystyka tych zdjęć... no i ten tryptyk z panem tancerzem :)

Super!

lotnica pisze...

Moja dusza nomada też się męczy w jednym miejscu. Potrzebuję ruchu jak powietrza.

Euforka pisze...

pięknie pokazana.. :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...