"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

piątek, 5 listopada 2010

Hiszpania. Kordoba o zmierzchu cz.1.

Z Granady do Kordoby docieramy późnym popołudniem. Bilety na autobus kosztowały nas 25 euro za dwie osoby. Troszkę drogo jak na nasz zaplanowany budżet. Odnajdujemy zarezerwowany wcześniej, mały, przyjemny hotelik Hostal La Fuente, przy spokojnej ulicy, tuż obok dzielnicy w której znajduje się Mezquita czyli meczet - katedra. Dziś jeszcze zobaczymy go z zewnątrz, wnętrze oraz dłuższą kontemplację i poszukiwanie atmosfery meczetu pozostawiamy sobie na dzień następny. Wracając do hoteli - hosteli w Andaluzji, niewiele z tych tańszych ma śniadanie w cenie, w ciągu dziesięciu dni, taką noc ze śniadaniem miałyśmy tylko w Maladze. Natomiast chcąc wykupić dodatkową opcję musiałybyśmy płacić majątek. A w sklepie obok - bez problemu i taniej kupimy potrzebne produkty. Szybko rozpakowujemy się, bierzemy prysznic (upał bardzo doskwiera) i pozostawiamy pokój z zamkniętymi szczelnie okiennicami, by słoneczko nie zrobiło nam z niego piekarnika. Bo choć już po 18, to nie bardzo chce odpuścić. Tuż po drugiej stronie ulicy zaczyna się stara dzielnica, uliczki wąziutkie pną się w górę i tworzą nieco chaotyczny labirynt. Są puste. To co mnie uderzyło po gwarze Granady, to mała ilość turystów, i opustoszałe ulice. Lipiec to tutaj czas "po sezonie", a drugim zapewne powodem są oczywiście mistrzostwa świata w piłce nożnej. Ale nam ta "bezludność" nie przeszkadza. Łatwiej zrobić zdjęcia, łatwiej odnaleźć cień minionych czasów. Zachodzące słońce daje trochę wytchnienia. Zapraszamy na spacer :)
 














 


 









6 komentarzy:

doro pisze...

Pięknie!
Normalnie widokówki!
Ależ ja lubię Twojego bloga ;)

Grasza44 pisze...

Oj, Uleńko jak dobrze, że jesteś - znowu sobie powędrowałam w ciepły klimat, choć te piękne uliczki trochę zacienione:)))Nic to, od razu poczułam się lepiej i moje korzonki dochodzą do normy:))) Piękne zdjęcia i cudowne czytadło!!! Pozdrawiam serdecznie.

Nivejka pisze...

Dobre zdjęcia potrafią przenosić z miejsca... Choćby tylko w myślach:)

elfii pisze...

piękne, malownicze miejsca, wspaniale jest móc dzięki Tobie je oglądać :)

W drodze... pisze...

Doro :) Bardzo się cieszę, ja też Twój bardzo lubię :)

Grasza44 :) Nic wspanialszego nie mogłabym usłyszeć jak to "dobrze, że jesteś" :) Tak rzadko to słyszę... A cień w takie upały w ciasnych uliczkach zbawienny :)

Nivejko :) Dobre to będą, jak takie będą prosto z aparatu a nie po korekcie ;) Ale bardzo Ci dziękuję za dobre słowo :)

Elfi :) Ciesze się, że ze mną podróżujesz :)

Mama Ammara pisze...

Przepiękne :).

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...