"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

poniedziałek, 18 października 2010

Austria. Barnbach i uroki architektury Hundertwassera.

Przepraszam moich wszystkich gości, że Was zaniedbałam i zamilkłam na tak długo. Nastroje, pogoda nie służyły udzielaniu się w sieci. A może to zwyczajne lenistwo lub potrzeba dłuższego "wyłączenia się" i ucieczki w inne światy. Czasami potrzebna człowiekowi jest chwilka przerwy. Ale już jestem i nadrabiam zaległości. Jak zwykle pod prąd i wbrew samemu życiu.

Dziś coś, co chciałam już pokazać od dawna, i tak sobie wymyśliłam, że będzie to materiał o kilku miejscach powiązanych osobą niezwykłego człowieka. Będzie, ale w dwóch odcinkach. 

Tematem jest architektura Hundertwassera. Po raz pierwszy zobaczyłam jego dzieła przejeżdżając przez Wiedeń. Zaintrygowały mnie kolorowe ściany, drzewka rosnące na dachach, złota cebulo - kopuła i linie, które nie chciały za wszelką cenę trzymać czy to pionu, czy  poziomu. Uwiodły mnie. Choć z powodu mojej miłości do secesji nie było to zapewne zbyt trudne. Nie miałam okazji zatrzymać się przy tych budynkach, dotknąć i pooglądać z bliska. Ale ziarnko ciekawości zostało zasiane. Zaczęłam grzebać w domu za informacjami - czyje to, po co, dlaczego. Tak odkryłam Hundertwassera, czyli właściwie Friedrich Stowassera. Żyda z urodzenia, ochrzczonego przez rodziców, członka Hitlerjugend oraz przez trzy miesiące studenta Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu, który zwiedził potężny kawałek świata. Kontynuatora secesji wiedeńskiej, oraz dziedzictwa Gaudiego.

Kilka lat później odkryłam Barnbach. Małe miasteczko na południu Austrii z niezwykłym kościołem św. Barbary. Pokryty barwną ceramiką, z wieżą zwieńczoną typową dla artysty kopułą, w otoczeniu dwunastu bram przypominających japońskie tori (Hundertwasser przebywał również i tam). Bramy te zostały poświęcone głównym religiom świata, symbolizując tolerancję, porozumienie i ekumenizm. Wewnątrz jego dziełem jest spiralny witraż ponad chrzcielnicą oraz mozaika stanowiąca tło dla ukrzyżowanego Chrystusa nad głównym ołtarzem. Polecam gorąco zobaczenie tego miejsca nie tylko wielbicielom secesji.

















9 komentarzy:

elfii pisze...

pierwszy raz widzę tak różnorodną elewację kościoła, wygląda niesamowicie. a witraż wprost hipnotyczny!

Emma pisze...

przepiękny kościółek! jak z bajki.

miło Cię widzieć :-)

Grasza44 pisze...

Uleńko, przeczytałam i znowu stałam się ciut mądrzejsza...architektura tego kościółka przedziwna i jakże wspaniała. Zdjęcia przepiękne, jak zwykle zresztą. Pozdrawiam cieplutko.

el pisze...

ludzie tam mieszkają? w tym cudownym miejscu? czy to tylko tak, na pokazanie, na obrazku?

Euforka pisze...

gdybym nie zobaczyła chyba bym nie uwierzyła
coś nieprawdopodobnego

Mahon pisze...

I'm impressed by all your beautiful photos!
Congratulation! :))
Bye !!

lotnica pisze...

Niesamowita architektura, jakby prosto z jakiejś pięknej bajki dla dzieci. Kościół jest urzekający, zwłaszcza ołtarz i witraż. Piękne miejsce. Pozdrawiam:-)

Mała Mi pisze...

Wybaczam Ci ;p Cieszę się, że znowu jesteś :) a z tą przerwą to dobrze piszesz... tak to już bywa...

Wiedeń jest piękny... byłam i mam nadzieję wrócić :)

No i oczywiście zdjęcia Twoje... :)

W drodze... pisze...

Dziękuję za Waszą obecność :) Mnie Hundertwasser urzekł całkowicie, sztuką i osobowością i szkoda, że już go z nami nie ma. Bo ludzie. którzy ubarwiają i zmieniają świat na lepszy są na wagę złota.
El - to kościół, miasteczko wygląda już bardziej tradycyjnie. Ale w dzisiejszym poście są w podobnym stylu kamieniczki "do zamieszkania" :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...