"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

poniedziałek, 22 marca 2010

Egipt. Sahara jaka jest każdy widzi... Fotografii część pierwsza

Pierwsza, wieczorna wieczorna wycieczka na okoliczną Saharę, w pierwszy dzień, na pierwszy saharyjski zachód słońca. Cieszyłyśmy się jak dzieci w wielkiej piaskownicy, a do tego tak pięknej. Mohamad chciał nam sprawić radość i urządził szaleńczą jazdę po okolicznych diunach. Prawie pionowo do góry i w dół. Owszem, nie mam nic przeciw szaleńczej jeździe ale w linii prostej raczej. A ta frajda to nie dla nas. Żołądki miałyśmy gdzieś na plecach, jak po żegludze na dużych falach :) Wdrapałyśmy się też na największą piaskową babkę, właściwie piaskowo skalną. Co wcale nie było proste, bo nogi zapadały się w ruchliwym piachu. A na szczycie pooglądaliśmy zachód słońca, napiliśmy się coli, pogoniliśmy za kubeczkami porwanymi przez wiatr (Sahary się nie zaśmieca) i wróciliśmy do campu. Musiałyśmy się dobrze wyspać, bo na drugi dzień wyruszaliśmy na trzydniową wędrówkę po oazach i Saharze.















5 komentarzy:

Mała Mi pisze...

Oj moja droga... jak Ty się wystawiasz na zazdrość ludzką :P

Piękne!! :)

W drodze... pisze...

Dziękuję Mi :) Nie myślałam o takich uczuciach jak zazdrość. ja mam raczej ogromną potrzebę dzielenia się i pokazywania ludziom jak świat jest piękny i wielobarwny. A swoją drogą to są chwile w których wszędzie tam wracam pamięcią, i czasem sama się zastanawiam czy to prawda, że tam byłam... :) Dziękuję za miłe słowo :)

Jo. pisze...

no własnie....trzeba nie mieć przyzwoitości ,żeby ludziom te pasiasta pustynię przed oczy wystawiać......Uleńko ,no nie wiem co powiedzieć ! GENIALNE !!!

W drodze... pisze...

Dziękuję :) (chyba się rumienię)

Mała Mi pisze...

Ooo... wspaniała potrzeba - dzielenia się :) brawo!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...