"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

środa, 17 kwietnia 2013

394. Gram w zielone - czyli jeden rower i winnice w Goreme

Wczoraj spełniłam jedno ze swoich marzeń. Od wieków chciałam posiadać rower stacjonarny. I stało się. Słowo się rzekło i rower stoi w pokoju. Na dodatek zielony (z czarnym) - ostatnio mam straszny głód zielonego :) I nie  żebym nie posiadała normalnego roweru. Ale od dziś nie będę miała poczucia straconego czasu, gdy będę oglądać np. mój ulubiony program: Grand design.



 Samodzielnie go wczoraj zmontowałam, jednak nie obyło się bez małych przygód. Na szczęście sprzęt ma się dobrze i działa. 





Zastanawiam się na ile jazda na tym rowerze może być zaprawą do dłuższych wycieczek na rowerze normalnym?

W każdym bądź razie, humor poprawił mi się znacznie :) W czasie sesji towarzyszyła mi między innymi moja kochana Grusia.






A jeśli jesteśmy dzisiaj w odcieniach zieleni i wciąż w tematach Kapadocji, zapraszam na krótki spacer przez winnicę tuż za Goreme. Taka możliwość spacerów była ogromnym plusem naszego pobytu. Jeśli ktoś to lubi, to tras i możliwości pieszych wędrówek, po naprawdę pięknych miejscach, jest tam wiele.


















8 komentarzy:

grazyna pisze...

Oj zycze Ci zeby entuzjazm do pedalowania sie utrzymal!!! kotki beda Ci towarzyszyc jak widac...a winnarosl jest bardzo malownicza, ja mam tutaj taka jedna podarowana mi przez ojca mojej kolezanki Wloszki i po okolo dziesieciu latach dopiero teraz kwitnie..bardzo jestem szczesliwa z tego powodu! pozdrawiam serdecznie

W drodze... pisze...

Grażynko bardzo dziękuję Ci za miłe słowa :) Postaram się zapał utrzymać. Ponoć 21 - 30 dni potrzeba żeby coś weszło w nawyk :) A winnicy szczerze zazdroszczę. Ja posiadam niestety tylko balkon i dzikie wino w donicach. Pozdrawiam ciepło :)

Joanna Juralewicz-Wessely pisze...

Gratuluję! Życzę wytrwałości. Mnie się nie udało, ale może dlatego, że męczy mnie nawet patrzenie na cudzy wysiłek fizyczny. Taki ze mnie leń. Jedyne, na co mnie stać to pilates i ewentualnie skoki w dal (hobby mojego synka). Z innej beczki: ta zieleń jest piękna.

La vie est belle i ja tez pisze...

Rowerem po mieszkaniu kiedy chcesz... Niech tylko wytrwalosci starczy do pedalowania codziennego!!!
Winogrona uwielbiam takie prosto z karzaka choc tymi kupowanymi nie gardze, bo ponoc takz esa z krzaka /smiech/
Serdecznosci wiosenne
Judith

Jo pisze...

winnice to moja szczególna słabość :) i wreszcie mogłam zobaczyć Twoje tonki :)

W drodze... pisze...

Joanno, dziękuję za odwiedziny :) Jak na razie trzymam się! :) Dziękuję za miłe słowo, uwielbiam taką zieleń :)

W drodze... pisze...

Judytko, staram się! Musi się udać :) Też kocham winogrona :) Szkoda, że nie mogę ich uprawiać na balkonie :)) Pozdrawiam Cię wieczorowo :)

W drodze... pisze...

Jo, winnice i dodałabym, produkty winnic :) Dla Ciebie Jo linki do moich tonków, które już wcześniej bywały na blogu: http://przekornie.blogspot.com/2011/08/brak-jakiejkolwiek-kooperacji.html

http://przekornie.blogspot.com/2010/09/sadny-tydzien-i-filtr.html

http://przekornie.blogspot.com/2010/04/radosc-fotografowania-i-moje-koty-tylko.html

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...