"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

wtorek, 23 kwietnia 2013

397. Post scriptum do kobiety samotnej w podróży.

Kochani, miałam pisać na nowy temat, ale jeszcze raz sięgnęłam do Waszych komentarzy i zrobiło mi się szkoda, że gdzieś przepadną w czeluściach internetu. Przecież tak wspaniale napisaliście:) Mam nadzieję, że nie pogniewacie się na mnie za opublikowanie ich jako odrębny wpis, oczywiście z linkami do Waszych blogów. Może ktoś jeszcze coś dorzuci, jakieś swoje refleksje. Dla wszystkich, którzy się jeszcze wahają. Którzy chcieliby, a boją się. Podczas gdy fascynujący świat czeka. A ja bym bardzo prosiła, bo w takim samotnym podróżowaniu nie mam aż tak wiele doświadczenia (przeważnie ciągałam Ines), o dobre rady à propos takiego samotnego podróżowania. Dla mnie i nie tylko :) Ilustracje - to jeszcze raz Goreme (mam nadzieję, że Was nie zamęczyłam, a jeśli tak to krzyczcie!)




Od siebie polecę jeszcze świetną książkę - poradnik Marzeny Filipczak " Jadę sobie. Przewodnik dla podróżujących kobiet". Polecam gorąco. 

 "Jadę sobie" nie jest przewodnikiem pokazującym turystyczne atrakcje. To opis tego, co widać z okna zdezelowanego autobusu albo hoteliku na ruchliwym bazarze, o czym rozmawiają klienci lokalnych restauracji, czym się emocjonują miejscowe nastolatki. Opis niespieszny, bo autorka nie postawiła sobie za punkt honoru obejrzenie wszystkich zabytków, pojechanie na wszystkie wycieczki i pójście na wszystkie trekkingi; wybierała to, co ją interesuje najbardziej, jeśli gdzieś jej się podobało zostawała dłużej.

Część I
Jest utrzymana w konwencji blogu. Marzena Filipczak opowiada o ludziach spotkanych po drodze, drewnianych autobusach, którymi jeździła, przydrożnych knajpach, w których jadała, małpach, które ją pogryzły i szpitalach, które ją potem leczyły.
O tym, jak nie mogła porozumieć się z miejscowymi (trudności zarówno komunikacyjne, jak i mentalne) i jak ci miejscowi jej pomagali.

Część II
Jest bardziej praktyczna i traktuje o bezpieczeństwie samotnej (i nie tylko) kobiety w podróży. To odpowiedzi na najczęstsze pytania, które autorka zadawała sama sobie przed wyjazdem, i które inni zadawali jej po powrocie.
Od tego: gdzie i jak znaleźć porządny hotel, jak przeżyć kradzież pieniędzy, jak to jest podróżować nocą w wagonie pełnym facetów z plecakiem przypiętym łańcuchem do siedzenia, po odpowiedzi na pytania czy można kupić miejscowe kosmetyki (można, ale trzeba uważać na kremy wybielające) albo pójść do fryzjera (nie można, bo często po prostu go nie ma).

 Bardzo dobrze się czyta i ogląda.  (Tu wpisałam się tą informacją w Światowy Dzień Książki :) A tak poza tym to mam jeszcze kilka książek do polecenia, ale wszystko przed nami).



A teraz już Wasze opinie (Kochani, kto jeszcze nie zna, koniecznie musi poznać te blogi! Są rewelacyjne :) ):

Nieka z Hava Bedava:

Podpisuje sie pod Twoimi slowami wszystkimi konczynami! Podrozuje od ponad 7 lat, tylko raz mialam towarzysza, poza tym zawsze sama. Afryka, Bliski, Daleki Wschod. Podrozowanie w pojedynke byc moze nie jest najlatwiejsze ale stanowczo dostarcza najwiecej przezyc, emocji.
Czas tylko dla mnie, na rozmowy, rozmyslania, plany, zmiany, obserwacje no i nowe przyjaznie. Chcac nie chcac bardziej sie otwieramy...rozpisalam sie! ale poruszylas bardzo bliski mi temat! :))) 

Monika Jall z Iter sensus

Ja tam jezdze sama i jakos specjalnie mnie to nie stresuje, czasem wlasnie wrecz przeciwnie, jak jade z kims, to dopiero mnie stresuje czy stresuja. Fakt, jak ma sie cos stac, to moze sie stac i w drodze do sklepu. Ostroznosc i zdrowy rozsadek nalezy zachowac, ale nie ma co przesadzac z baniem sie wlasnego cienia.
ps. tez szokuje wiekszosc, a juz szczegolnie tym, ze zamiast all inclusive jade na wlasna reke:)

Travelling Milady z Life Good Morning

Ja uważam,że samotna podróż to może być najszczersza i najgłębsza podróż w głąb w siebie i niesamowita przygoda
Mo z Trzymając się chmur

Pomimo tego, że nie odbyłam jeszcze dalekiej podróży w pojedynkę, bo jest u boku towarzysz ( albo towarzyszka, albo towarzystwo ) to popieram Twoje zdanie.Byłam w Azji z przyjaciółką i też niektórzy zdziwieni byli, że wróciłyśmy całe, zdrowe, nie okradzione, nie zgwałcone, ale za to zakochane w kontynencie.Jak mieszkałam za granicą to bardzo często jeździłam sama na wycieczki krajoznawcze, poprostu szukałam fajnego miejsca i docierałam tam. Moim zdaniem dla większości osób brak towarzystwa jest najczęstszą wymówką przed zrobieniem czegokolwiek, i nie chodzi tu tylko o wyjazdy ale np. wyjscie do kina, teatru itp. Nie pojmuję jak można nie zrobić czegokolwiek tylko dlatego, że się nie ma z kim.Lubię jeździć z kimś ale sama dla siebie też jestem fajnym towarzyszem:).I gdybym miała pojechać gdzieś sama albo nie pojechać to bym się wcale nie wahała bo nie wiem jak można uzależniać swoje życie od towarzystwa czy jego braku.I może to kiepskie porównanie z dalekimi podróżami, ale lubię samotne wycieczki rowerowe,spacery albo chwile z książką gdzieś w plenerze.
Wkraj z Wycieczki wkraj'a
 Czasami wybieram samotny wyjazd, gdy druga mi bliska osoba nie może w tym samym czasie mi towarzyszyć. Inaczej ominęło by mnie zobaczenie wielu ciekawych miejsc.
Kasia z Kasia na rozdrożach
 Znajomi powinni najpierw pomyslec, zanim cos palna, w koncu Polska jest naprawde niebezpieczna, zaden problem dostac nozem pod zebro. To juz chyba w podrozy jestes bezpieczniejsza ;)
Ja mam te "druga polowke", wiec podrozujemy najczesciej razem, ale ze jestesmy ciekawi swiata i interesuja nas podobne rzeczy, nie mamy problemow ;) Sama bylam tylko raz, w Dubaju, bo znajoma, u ktorej mieszkalam cale dnie pracowala. I to bylo to. Poznajesz ludzi, nowe miejsca, jak chcesz na plaze to po prostu idziesz na plaze! Jesli chcesz 2 godziny fotografowac jeden meczet to kto ci zabroni? :)
Mama Ammara z Jordania okiem Polki
Po przeczytaniu komentarzy poprzedniczek, nie będę oryginalna, ale powiem to, by była jasność, że należę do 10% mniejszości: można podróżować w pojedynkę będąc kobietą :-). Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś, ze wszystkimi spostrzeżeniami. Ja, choć teraz wiesz jak jest :-), kiedyś sama nie wypuszczałam się jakoś nadmiernie daleko w świat, ale trochę po bliższej i dalszej Europie podróżowałam właśnie sama,sama wyrwałam się do Jordanii i Syrii (a to, że ktoś tam na mnie czekał było potencjalnie większym ryzykiem he he he). Da się, z głową, otwartym umysłem, znajomością obyczajów, pozytywnym nastawieniem - pewnie, że tak. I też uważam, że - jak pięknie napisała Traveling Milady - taka podróż samotna może być najpiękniejszą podróżą w głąb siebie.  

Podróżniczka z Blog podróżnika

Poza wyjazdami z mezem podrozuje bardzo czesto sama, mysle ze w tej chwili 90% moich podrozy jest solo.
Czasami jade z kims, ale to zwykle krepuje moje ruchy. Jestem wtedy uzalezniona od drugiej osoby, nie moge poswiecic tyle czasu ile chce na zdjecia czy nawet na siedzenie i patrzenie przed siebie.
Zdrowy rozsadek to podstawa. Zwykle wszedzie wynajmuej samochod, zeby nie wloczyc sie samej po nocy. Ale czesto zdarza mi sie robic zdjecia nocne. Robienie zdjec Zorzy Polarnej, bedac w calkowitej gluszy i ciszy jest wspaniale. Mialam towarzyszy na polowaniach na Zorze, ale zaden nie byl taki wytrwaly jak ja i ograniczal moja aktywnosc.










 




 




11 komentarzy:

Kasia pisze...

Oj no weeeez, gdybym wiedziala, ze to trafi na bloga to bym sie bardziej postarala ;) I nie pisalabym o Twoich znajomych :D
Pozdrawiam :))
PS: fajne zdjecia!

W drodze... pisze...

Kasia, e tam... się przejmujesz :] Bardzo dobrze napisałaś, a tylko nieliczni z moich znajomych zaglądają na tego bloga :] Może im się nie podoba :] Dziękuję za miłe słowo :) Pozdrawiam ciepło :)

Kasia pisze...

No to juz sie nie przejmuje ;)

Travelling Milady pisze...

Dziękuję za uznanie mojej wypowiedzi:)Bardzo mi miło. A z tym samotnym podróżowaniem to zapewne kwestia zrobienia pierwszego kroku i odpowiedniego momentu. Kiedy świat nas woła, nie ma rady samemu czy z kimś, wychodzimy mu na przeciw. We dwoje czy w grupie można się czuć bardziej samotnym niż w pojedynkę. Trzeba wyjść poza schemat i uwierzyć w siebie. Pozdrawiam:)

Nieka pisze...

:) Jestem tu od niedawna ale to wystarczy, zeby wiedziec, ze jestes wyjatkowa postacia!
Dzieki za bloga!

No i dziekuje za pokazanie, ze nas - fantastycznych babek jest az tyle :))

A co do podrozowania samotnie...czy to kobieta czy mezczyzna, mysle, ze dusza podroznika, ktora raz zasmakuje podrozowania nigdy nie wroci na utarte sciezki.

monika jall pisze...

tak jak Kasia, gdybym wiedziala, to moze bym cos madrego napisala:)

Dobre Czasy pisze...

PIĘKNIE,KOLOROWO-PO PROSTU CUDNIE.Z0staję na dłużej-pozdrawiam i zapraszam w odwiedziny ,a może na dłużej.Pozdrawiam cieplutko

W drodze... pisze...

Travelling Milady, właśnie, najgorsza jest taka samotność we dwoje. Najlepiej jest zarezerwować bilet na samolot, wówczas nie ma już wyjścia i możliwości wycofania :) Również pozdrawiam ciepło :)

W drodze... pisze...

Nieka, bardzo Ci dziękuję za takie słowa, czy Ty mnie nie przeceniasz??? Gdzie ze mnie wyjątkowa osoba! Ale dziękuję za inspiracje :) Już mam pomysł na kolejny wpis, właśnie o kimś wyjątkowym - kobiecie, która jest moją idolką :) Podróżowanie uzależnia tak naprawdę.
Pozdrawiam ciepło :)

W drodze... pisze...

Moniko Jall, oj tam, oj tam :P :)

W drodze... pisze...

Dobre Czasy :) Bardzo dziękuję za odwiedziny i tak miłe słowa :) W odwiedzinach byłam i będę jeszcze Twoim gościem nie raz :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...