"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

wtorek, 18 stycznia 2011

Tak sobie siedząc w domu...

Pomyślałam, że się Wam pochwalę :) Otóż od 1 listopada jestem na diecie. Przepowiadano mi, że nie uda mi się stracić wagi. Ale proszę państwa - udało się! Straciłam 12 kilo! Jestem w połowie drogi do zaplanowanej "starej" wagi :) To co niemożliwe stało się możliwe. Jak rozpoczynałam tą niełatwą drogę, pomyślałam jak dam radę to zrobić - to uda mi się osiągnąć wszystko :) Jak widzicie, jest o co walczyć. Moja dieta to dieta proteinowa czyli Dukana.

Przeżyłam święta, Nowy Rok, nie powiem ciężko było. Zgrzeszyłam, owszem. Bo po zakupie nowej kuchenki, pokochałam gotowanie. Dla rodziny. Piekę im różne smakołyki, wymyślam. I satysfakcja z tego, że im smakuje - zaspokaja mój apetyt. Mało tego - kupiłam automat do chleba i chleb piekę. Mi jeść go nie wolno. W ramach spróbowania skubię troszkę skórki. A powiem Wam, że wychodzi pyszny i tak pachnie uwodzicielsko :) W święta trzymałam się twardo, do momentu przygotowania rodzince foundue czekoladowego. Nie wytrzymałam psychicznie i spałaszowałam owoce różnorakie z czekoladą (+ dodatkowo kremówka w czekoladzie). Oj to była rozpusta! I jeszcze szampan! Po świętach zrobiło się +1 kg i trzeba było zrzucać :) Czasem śni mi się pyszne jedzonko. Ciasta, desery, czy ostatnio placki ziemniaczane :)

Tymczasem brnę dalej :) I przeglądam dziesiątki blogów z przepisami, nie koniecznie dietetycznymi. I marzę, ze jak już będę mogła to będę piekła, gotowała, przyrządzała, ahhhh! :) Dziś na obiad przyrządziłam sobie cytrynowego kurczaka. Moje dziecię nie tknęło, ona takich rzeczy nie jada (najchętniej asymiluje). Mama stwierdziła, że smaczne - co dla mnie jest wielką pochwałą :) 

Pomyślałam, że pokażę Wam kilka fotek z mojego umartwiania się :) Odbiega dzisiejszy temat od tematyki podróżniczej, ale to tylko pozornie. Bo o ile łatwiej później ciągnąć przez świat ciałko lżejsze i wytrzymalsze, któremu łatwiej znosić upały :) Poziom zdjęć mało mnie zadawala. Ale w tym temacie jestem kompletnie początkującą.

Ciasteczka korzenne, "dukanowe", z mąki z otrębów owsianych i otrębów pszennych.


Wyrób gotowy, jedyne co miałam w święta "chrupiącego"


Chlebek otrębowy z przyprawami, taki w śródziemnomorskim charakterze, bardzo smaczny.


I na stole...


A tu coś co miało być piernikiem, a nie było, niestety.


Sernik, bardzo dobry (jutro sobie upiekę znowu :) ) ale ciut wyszedł za wilgotny.


Cukierki w tle, to dla moich dzieci. No dobrze, przyznam się, ukradkiem pożarłam dwa ptasie mleczka, ale w dużym odstępie czasu :)


I pierożki z mąki z otrąb owsianych i z kapustką z serem :) Bardzo dobre wbrew pozorom, choć ciasto nieco twardawe i ciemne :)


A to już mój dzisiejszy obiadek. Cytrynowy kurczaczek.


Zaskoczenie dzisiejsze pani doktor po tych 12 kg. - bezcenne!


12 komentarzy:

Katarzyna / Kathryn pisze...

Jeju! Ja sobie licze i licze, czyli w ciagu 2 i pol miesiaca 12 kilo! Ja na tej diecie jestem od dzis! Juz kiedys bylam, rok temu ale nie wytrzymalam choc po kilku dniach spadlo mi kilka kilo. Nie wytrzymalam bo jechalismy do Polski a tam.....trudno wytrzymac. Kazdy cie zmusza do jedzenia. Od dzis! Wstepnie chce zrzucic 15 kilo! Boje sie tylko, ze poddam sie. To tak ciezko trzymac diete a gotowac rodzinie. I choc jade na Wielkanoc do Polski to teraz bede twarda! Jak zastawia stol wychodze na spacer! bede udawac bol glowy czy cos.....Pozdrawiam.

Ola pisze...

12 kg to bardzo dużo! Gratulacje!

bajerowicz@o2.pl pisze...

Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! Ja też tak chcę! Gdzie ja mogę znaleźć tę dietę Ula? Na czym polega? Muszę pozbyć się KILKU ;) kilogramów, bo mi się od kilkunastogodzinnego siedzenia dziennie codziennie zrobiło i cierpię. Ale Ty jesteś dzielna - mnie by się chyba tak nie udało spektakularnie?

lotnica pisze...

Ja też jestem na diecie od dwóch miesięcy, tylko że moja nazywa się ŻP - żryj połowę i zapomnij o chlebie:-)) oraz ziemniakach, ryżu i makaronie. Działa!:-)))
Pozdrawiam:-))

bajerowicz@o2.pl pisze...

Kurcze blade - ja właśnie mam problem z jedzeniem, bo.......... nie żrę, a tyje prosię. Dziecko mi awantury robi, że nie jem, a ja po prostu prawie się nie ruszam, bo nie mam kiedy :(

bajerowicz@o2.pl pisze...

miało być "tyję jak prosię" :DDDD

W drodze... pisze...

U mnie właśnie tak było, mogłam mało jeść, a nawet nic nie jeść, a tyłam. Problem z hormonami od paru lat. Faktem jest, że ostatnio mam pracę taką bardziej siedzącą, ale jak się ruszałam to też waga zmieniała swoje wskazania minimalnie. A to moje drugie podejście do tej diety. Zawzięłam się i widać efekty. Ostatnio kupiłam mniejsze spodnie, bo stare gubiłam :)
Łatwo ją znaleźć (tą dietę) wystarczy wpisać w wyszukiwarkę dieta Dukana. Jest dużo blogów z przepisami na potrawy, włącznie z deserami. Nie trzeba się głodzić. W moich linkach do blogów też znajdziecie dukanowy blog :) A ja tymczasem idę umierać w spokoju, bo grypa to dopiero mi się dziś w nocy rozkręciła na całego :( Natomiast jeśli chodzi o szkołę, to jest bardzo ciężko...

doro pisze...

Wszystko wygląda smacznie a pierogi i kurczak cytrynowy spowodowały u mnie skręt jelit i ślinotok, auuuuu!
Zdrowiej, spokojnie wracaj do sił, nie na chybcika! Polecam imbirowe tematy, jak już wstaniesz.
Zagłosowałam na Twojego bloga!
powodzenia i gorące pozdrowienia!!!

zaheeera pisze...

12 kilo !!! łał , dużo ! żebym ja miała tyle siły w sobie co Ty - marzenie - a potrzebuję tylko 5 kg ale problem ze lubię jeść i już słodycze i wszystko co czekoladowe ehhh tak czy siak Gratuluję !

bajerowicz@o2.pl pisze...

Ula - dzięki - pogrzebałam troche w necie i poczytałam :) Nie wyglada to tak strasznie drakońsko :D A włąściwie wcale nie wygląda drakońsko ::D
A Ty sie trzymaj: nie daj się grypie :)

Euforka pisze...

ten sernik to tez dukanowy? :)

W drodze... pisze...

Jak najbardziej Dukanowy :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...