"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

czwartek, 6 stycznia 2011

Londyn dobry na smutki

Ciężko mi dzisiaj. Ledwie minęły moje zeszłoroczne problemy i myślałam, że wytchnę troszkę, zaplanuję podróż na Ukrainę, a tu klops. Sprawa z likwidowaniem mojej szkoły, szkoły gdzie uczy się 260 dzieci, gdzie pracuje około 30 ludzi, jest już nieomalże przyklepana. Poza moją jeszcze trzy inne, świetnie zagospodarowane podstawówki na wsiach, czyli następne ponad 300 uczniów. W środę głosowanie, władze się solidnie przygotowały. W zeszłym roku szkołę obronili ludzie, telewizja, radio. Czy się uda w tym roku?

Przygnębiło mnie to. Jako fundament mojej rodziny mam wiele obaw. Nic mi dziś nie idzie, nic nie potrafi zaangażować na dłużej myśli. Szukałam czegoś, co dałoby mi chwileczkę zapomnienia. A co może być najlepsze? Powrót do chwil szczęśliwych. Na przykład do Londynu. Takie właśnie momenty w życiu są tym, czego nam nikt nie odbierze i żadna katastrofa nas nie pozbawi, a nierzadko mogą dodać otuchy, lub pozwolić na choć chwilę zapomnieć się w chwilach trudnych

W 2006 roku po raz pierwszy moje młodsze dziecko wyruszyło za granicę. Odkryło Londyn i nie bardzo chciało z niego wrócić. Mieszkałyśmy w malutkim hoteliku na Sussex Gardens przez kilka dni. Dwa kroki od Hyde Parku. Po zjedzeniu angielskiego śniadania, na widok którego Ines zareagowała skrajnym przerażeniem, wyruszyłyśmy na przełaj przez rozległy, zielony Hyde Park na Brompton Road, by dotrzeć do Muzeum Historii Naturalnej. Ale tam pierwszym punktem, które zwiedziliśmy był luksusowy dom towarowy, Harrods. W tym przypadku słowo - zwiedzanie, jest jak najbardziej na miejscu :) Sklep założył Charles Henry Harrods w 1851 roku i doskonale się rozwijał, niestety w 1883 spłonął całkowicie. Wkrótce później został odbudowany w obecnym kształcie, a w 1898 zainstalowano w nim pierwsze w Anglii ruchome schody. Zakupy robili w nim między innymi Oscar Wilde, Charlie Chaplin, Laurence Olivier, Vivien Leight, Sigmunt Freaud i wielu wielu innych. Do niedawna Harrods należał do braci Al Fayed. W 2010 przeszedł w ręce Qatar Holdings.

Harrods miał zawsze opinię miejsca, w którym kupić można wszystko. Gdy pewnego razu jeden z klientów zażyczył sobie dla żartu żywego słonia, ekspedientka ze stoickim spokojem, grzecznie zapytała "Czy życzy pan sobie afrykańskiego czy indyjskiego". W ostatnich latach Harrods zatrudnił na etat żywą, egipską kobrę, by pilnowała ekspozycji z butami, a konkretnie sandałków kosztujących 62 tysiące funtów, wysadzanych drogimi kamieniami i zaprojektowanych przez Rene Caovilla. Od niedawna również w Harrodsie można kupić złoto, od 1 gramowych kawałeczków do sztabek ważących 12,5 kilograma. Wkrótce na Wyspach Brytyjskich pojawi się ekskluzywny i najdroższy chleb tylko dla tych najbogatszych klientów. Wypiekany na zakwasie chleb z serem roquefort i migdałami będzie wytwarzany z najdroższych składników, w związku z czym jego cena wyniesie aż 15 funtów. By wejść do sklepu trzeba być należycie ubranym, w przeciwnym wypadku nie zostaniemy wpuszczeni przez strażników. Najbardziej efektowne jest piętro gdzie znajduje się dział spożywczy, można tu kupić najbardziej wymyślne produkty, a także spróbować gotowych dań w jednej z rozlicznych restauracji, cukierni. Wystrój jest niezwykły. I więcej chyba tu ludzi oglądających, niż kupujących.
Gdy tak podziwiałyśmy ten dział, chciałam zrobić przyjemność dziecku i coś jej kupić. Ona jednak skrupulatnie przeliczała ceny z funtów na złotówki i stanowczo odmawiała przyjęcia czegokolwiek bo "za drogo". W końcu kupiłyśmy sobie jedynie widokówkę po cenie normalnej :)

Zdjęcia analogowe i skanowane jakości takiej sobie.


















[Żródło zdjęcia: Internet]

A tu link do bloga, gdzie znalazłam poniższe zdjęcie i jeszcze kilka innych "żywnościowych" warto zobaczyć : Beyond Recipes


8 komentarzy:

Ola pisze...

Może nie będzie tak źle!!!w każdym razie trzymam kciuki

blogniedzielny pisze...

no tak powinni pozamykac wszystkie szkoly bo po co nam mlodziesz wyszkolona :/ a szczegolnie ze wsi,co za bezmysl. po takim sklepie to chyba sama bym sobie pospacerowala :)

Ajka pisze...

W naszym kraju dzieją się tak dziwne rzeczy że już zupełnie nie wiem co o tym myśleć. W Rotterdamie wdałam się w autobusie w pogawędkę z pewnym miłym, emerytowanym pilotem KLMu. Widać, że oczytany i na bieżąco w sprawach Europy. Na pożegnanie powiedział mi tylko "Uciekaj z Polski, jeśli nic się nie zmieni, ten kraj nie ma przyszłości"... Przykre, ale chyba prawdziwe.
Zgadzam się z Tobą, dobrze mieć ciepłe, piękne, szczęśliwe wspomnienia, one potrafią zawsze pomóc! Trzymam kciuki za Twoją szkołę!

hds pisze...

Im dłużej żyję, tym bardziej zaczynam wierzyć w wyświechtane frazesy typu "Wszystko się ułoży" lub "Po każdej burzy nadchodzi słońce" ;)

Jeszcze wrócisz po krokodyla do Harrods'a ;D

Nivejka pisze...

Mam straszne obawy, a i nadzieję jednocześnie....

Mama Ammara pisze...

Biedna :(. Ale Urszulo, cokolwiek się wydarzy - pamiętaj, że najlepsze to co przed nami. Czasami jakiś zwrot w życiu od nas niezależny - prowadzi nas ku nowemu, lepszemu. Jeśli stare ma się skończyć, życzę Ci, by nowe było właśnie lepsze.
Ale jednocześnie i Tobie i dzieciom życzę, żeby nie zamykali szkoły - to jakieś nieludzkie zupełnie :(.
Ja też ostatnio nie najlepiej stoję, w zasadzie już prawie leżę, więc przy okazji łączę się z Tobą w niedoli. Ale będzie lepiej. Musi.
Londyn poznałam dość dawno - ale głównie z tej gorszej, prawie zmywakowej strony ;), więc u Ciebie mogę nadrobić to, czego nie dane mi było na żywo zobaczyć:)
Pozdrawiam Ciepło i trzymam kciuki!

Grasza44 pisze...

Nie chcę Cię dołować zamykaniem szkoły, ale powiem ściągajcie narody media - toż to IV władza i wiele może zdziałać!!!Nie jednemu burmistrzowi nosa utarli...i spokorniał! Uleńko dobrze zrobiłaś, że przypomniałaś sobie Londyn, a nam pokazałaś "wielki świat" zgromadzony w przepięknym i olbrzymim domu towarowym Harrods'a. Pozdrawiam cieplutko.

W drodze... pisze...

Dziękuję Wam za słowa otuchy i komentarze. Jest ciężko. Zbieramy podpisy. Już w środę być może wszystko się rozstrzygnie.

Ajko, ile ja razy myślałam o wyjechaniu z tego kraju, ale trudno tak samej, w ciemno, a dzieci w kraju z e starszą już moją mamą... Ehhh...

Mamo Ammara, ja również trzymam za Ciebie kciuki, aby w tym roku było lepiej. I staram się nie zwątpić w to, że po tak wielu latach chudych, te ostatnie muszą być tłustsze :) Nie mają wyjścia :)

Dziękuję, że jesteście :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...