"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

wtorek, 14 grudnia 2010

Egipt. Aleksandria i nurkowanie w Morzu Śródziemnym

Dziś rano przeczytałam informację o włoskim frachtowcu "Jolly Amaranto", z toksycznymi chemikaliami na pokładzie. Dziś w porcie, w Aleksandrii przewrócił się do góry dnem. Załogę uratowano, do wody dostały się kontenery z farbami i tuszami.

Najpierw pomyślałam o Egipcie, kraju w którym tak wielu ludzi utrzymuje się na powierzchni tylko dzięki turystyce (płaca minimalna wynosi do tej pory miesięcznie 6 dolarów), dla którego skażenie Morza Śródziemnego byłaby kolejną katastrofą po historii z rekinami w Morzu Czerwonym.  

Przypomniałam sobie również tych wszystkich wędkarzy, których tak wielu widzieliśmy na kamienistym brzegu otaczającym fort, o dzieciach kąpiących się wzdłuż Cornishe, o całej faunie i florze pod wodą, która w takim przypadku ma niewiele szans na przetrwanie. A przecież to w tym morzu, wprawdzie po drugiej stronie, bo w Chorwacji, zobaczyłam inny świat, spokojny, bajkowy, uzależniający. Poczułam się jak ptak unoszący się nad wierzchołkami skalistych szczytów. I nic to, że to jedynie złudzenie, że tylko dzięki załamaniu światła, te podwodne skałki zdały się wysokimi górami. Ba, odezwał się wówczas nawet mój lęk wysokości, kiedy tak szybowałam otoczona jak kluczem ptaków - ławicą ryb. Zostałam zaczarowana. Bez reszty. A gdy człowiek dryfował dość długo, spokojnie , bez ruchu, zanurzając w słonej wodzie nie tylko głowę ale i całą swoją świadomość. Gdy poddawał się łagodnie fali, jak płynące dookoła rybki, tracił poczucie rzeczywistości, świadomość odrębności i stawał się jednym z elementów tego świata. Do tego stopnia, że gdy nagle ławica spłoszona czymś, zmieniała kierunek, wszystkie mięśnie we mnie równie błyskawicznie kurczyły się, by i moje ciało mogło płynąć dalej wraz z nimi. Później wiele razy śnił mi się ten lot w chmarze lśniącołuskich towarzyszy... Szkoda takiego świata, szkoda wielu równie pięknych światów... Ciesze się, że poznało go również moje dziecko...


Wszystkie zdjęcia zrobione w Alexandrii, wokół fortu stojącego na miejscu sławnej latarni na Faros (o tym więcej wkrótce, w kolejnych postach)

























P.S. Zebrałam się na odwagę i zgłosiłam swój blog do konkursu na blog roku, do kategorii podróży. Pierwsze głosowanie odbędzie się po 11 stycznia 2011. :)

P.S. Miał być też drugi P.S. ale za skarby świata nie mogę sobie przypomnieć jaki ;) 


6 komentarzy:

Ajka pisze...

A gdzie będzie to głosowanie?

"lśniącołuskich towarzyszy" :)

Straszna sprawa, a najgorsze jest to, że to własnie my niszczymy tę przyrodę.. tu farby, tam ropa, dzie indziej inne paskudztwa i tak aż zostanie nam świat z teledysku M.Jacksona...

W drodze... pisze...

Głosowanie będzie przez sms-owe, dopiero 11.01 przydzielą indywidualne numery.

A jak się słyszy, że tak wielu ludzi chce choć kawałek rafy sobie na pamiątkę przywlec... Ehhh...

Euforka pisze...

wiem o czym piszesz, piękny ten podwodny świat
szkoda go :(

piękna podróż, czekam na ciąg dalszy

i ten numerek do głosowania ;)

Ola pisze...

szkoda przyrody...

creative_asik pisze...

Ten kontrast niebieskiej wody z zarośniętymi, zielonymi kamienistymi brzegami jest bajeczny ! :) Zaintrygowana weszłam aby zobaczyć jakieś podwodne zdjęcia ... a tu masz Ci los ! :)

Głosować będę - jakże inaczej :)

Buziaki :*

doro pisze...

Pamiętam tę Aleksandrię i rozedrgane powietrze, zapach wody.

ps.paczka dla dzieciaków spakowana i pójdzie w sobotę!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...