Strony

"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

sobota, 27 listopada 2010

Hiszpania. Kordoba na przekór :)

Za oknem mróz, pierwszy śnieg, przenikliwy wiatr. A ja na przekór - zapraszam do lata :) Dla wszystkich spragnionych ciepła - Kordoba w zieleni i kwiatach :) 


Na początek dziedziniec La Mezquita,  gdzie najprzyjemniej jest usiąść o poranku, w cieniu oliwnego drzewka, palm...






Chowając się przed słońcem przemykamy się obok drzemiących dorożkarskich koni do znajdującego się w pobliżu Alcazar de los Reyes Cristianos. A tam pałacowe ogrody i moje poszukiwanie gdzie by tu ukradkiem ochłodzić stopy w zimnej wodzie :) Słońce tak doskwiera, że najlepiej byłoby wziąć całościową kąpiel w jednej z fontann.


















I jeszcze jeden urokliwy, słoneczny zaułek.



piątek, 26 listopada 2010

Hiszpania. Wieczorem i ceramika w Kordobie oraz sztuka pakowania.

Ufff. Dobrnęłam do końca tygodnia :) Czas na relaks i troszkę wspomnień. 
Zacznę od końca, czyli od sztuki pakowania. Kiepska w tym jestem. Ale staram się, uczę i mam nadzieję, że osiągnę w tym kiedyś poziom mistrzowski :) Pakowanie stresuje mnie ekstremalnie. Bo wciąż mam za dużo rzeczy, a przede wszystkim martwię się, że zapomną jakichś ważnych rzeczy, zresztą z reguły zawsze czegoś zapominam mniej lub bardziej ważnego. Pakowałam się już "na wariata", pakowałam z robieniem list. Najgorzej to wyszło gdy jechaliśmy na 40 dni z Ines do Egiptu. Pierwszy raz Afryka, to brałam wszystko to co różni ludzie w necie polecali. Chwała, że jednak zostawiłam choć moskitierę w domu. Ile miały nasze bagaże? Nawet nie chcę się przyznać, ledwie załapałam się z jednym i drugim plecakiem na limit w samolocie :) Nie wiem jak zdołałam objechać taki kawał świata z takim ciężarem :) Znaczyłam wówczas za sobą szlak rozdawanymi różnym ludziom zbędnymi dla nas przedmiotami :) Oby im dobrze służyły :) Jednak z każdym wyjazdem nasze bagaże stają się coraz lżejsze. Jest nadzieja! Inna sprawa to powroty, zwłaszcza gdy po drodze napadam na jakieś księgarnie :) Wówczas wiadomo - wiedza dużo waży :)  Skąd ta refleksja na temat sztuki pakowania? Ano wczoraj przeczytałam o Rolfie Potts, który postanowił objechać świat dookoła w 6 tygodni bez absolutnie żadnego bagażu. Trochę sprawę ułatwiało mu to, iż była to podróż z kartą kredytową i bynajmniej nie nisko budżetowa. Polecam odwiedzić blog: No Baggage Challenge. Poniżej prezentacja sztuki pakowania bagażu bez bagażu :)




A teraz zapraszam na spacerek nocnymi uliczkami Kordoby.










Ceramika andaluzyjska - to coś co spotykamy tu na każdym kroku. To dziedzictwo kultury arabskiej. To właśnie Maurowie sprowadzili tu różnorodne, nowoczesne technologie produkcji przedmiotów codziennego użytku, uprawy roślin czy też produkcji doskonałych broni. Bardzo wówczas cenione w Europie produkty andaluzyjskich mistrzów, pozwoliły na rozkwit handlu, a co za tym idzie bogactwa Andaluzji. Ściany domów, dziedzińce do dziś wykładane są płytkami o różnorodnych ornamentach. To azulejos. Zdobią i zapewniają chłód. Na ścianach również pojawiają się często portrety Madonny, znanych torreadorów, lub po prostu malownicze szyldy tawern. 















 








sobota, 20 listopada 2010

Powód mojej chwilowej nieobecności - Źródło

Zaparłam się, że nauczę się tego digitalu :) I tak sobie ćwiczę w chwilach wolnych. Przedstawiam wczorajszą wprawkę w malowaniu :) Czyli "Źródło" (nieco zzieleniałe ;) )
 Będę wdzięczna za opinie :)



wtorek, 16 listopada 2010

poniedziałek, 15 listopada 2010

Hiszpania. W półmroku La Mezquita

Niedzielnym porankiem, z niecierpliwością, przyśpieszonym krokiem minęłyśmy labirynt klaustrofobicznych uliczek starej Kordoby. Przekroczyłyśmy orientalny portal i zamieniłyśmy zalany słońcem świat na zanurzoną w półmroku baśń. Pierwsze wrażenie było niezwykłe. Stanęłyśmy na skraju gaju kolumn rozkładających nad nami swoje liście - łuki. I nie zdziwiło by nas złudzenie szelestu wiatru. Zaczarował nas te widok, zachwycił, zabrał dech... Rozpoczęłyśmy wędrówkę wśród tych, zaklętych w kamień, palm. Gubiłyśmy ścieżkę i odnajdywałyśmy, grałyśmy w światło i cień. Jednak czegoś nam za brakło, co odnaleźć miałyśmy nadzieję. Atmosfery meczetu, bosostopej pokory, cichego skupienia nad czytaną książką, drzemiącego gdzieś w zaułku, zmęczonego człowieka, kroków stłumionych dywanem. Za wiele było staccata wysokich obcasów na chłodnej posadzce, strażników, którzy z bystrością sokoła wyłapywali tych co próbowali gdzieś ukradkiem rozstawić statyw, raniącego ucho trzasku rozstawianych krzeseł na najbliższe nabożeństwo i tych leżących w wysokich stosach, skutecznie łamiących przestrzeń. Za wiele też było renesansowych kaplic, które w zestawieniu z tak urodziwym mihrabem wydały się zimne i nieco zbyt wydumane. Zabrakło nam duszy...

Nie tak dawno pojawiła się w prasie informacja, że biskup Kordoby Demetri Fernandez sprzeciwił się nazywaniu zabytku "meczetem - katedrą", bo jest to mylące dla turystów. W czym mylące? To jeden z elementów sporu, który trwa tak naprawdę od 2004 roku, by ta świątynia wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO odcięła się od swoich korzeni oraz by uznała za jedynie słuszne tylko ostatnie osiem wieków jej istnienia. Zarzewiem sporu stał się pomysł - by w zabytku tym, w zgodzie mogli modlić się zarówno muzułmanie jak i chrześcijanie. Wszak jedni mają swój mihrab, drudzy ołtarze, jedni mają uświęcony piątek, drudzy niedzielę. Pomysł został stanowczo odrzucony przez tego samego biskupa jako całkowicie nie do zaakceptowania. 

Tylko pozostaje pytanie, jak zapomnieć stary meczet, o mihrab, gaj kolumn? Jak usunąć to co "mylące", "wyprostować" historię? I po co?












 






















A tu - jak to w meczecie bywało:



Widok mihrabu 360 stopni


niedziela, 14 listopada 2010

Takie sobie malowanie :)

Przepraszam za brak ciągu dalszego o Kordobie i meczecie (zdjęcia są przygotowane). Przedwczoraj czepiłam się malowania w Photoshopie i tak zeszło mi prawie dwa dni :) (oczywiście nie non stop). Oto rezultat :) Rzecz jest bez fotomontażu :)



czwartek, 11 listopada 2010

Hiszpania. Kordoba i czarodziejsk La Mezquita cz1.

Pewnej nocy, we śnie, diabeł wziął w niewolę Abd ar Rahmana I. Strącił go z wysokiej skały w spienione morze krwi. A była to krew całej jego dynastii, włącznie z pokoleniami, które miały nadejść. Tragiczna przepowiednia czekającej go przyszłości. Przerażony emir zaczął tonąć. Nagle wokół rozległ się niebiański głos i pojawił anioł. Pomógł władcy, a ten w zamian przysiągł, że wybuduje świątynię ku czci jedynego, prawdziwego, miłosiernego Boga. Świątynia ta będzie wielka i wspaniała, trwać będzie nieskończenie długo oraz wzbudzi zazdrość całego świata. Tak opowiada legenda o powstaniu meczetu w Kordobie - słynnej Al Mezquita. 
Jak w każdej legendzie, tak i w tej znajdziemy szczyptę prawdy. Obiecana świątynia wznosi się w sercu starego miasta w Kordobie. Została wybudowana w VIIIw a rozbudowana w IX i trwa do dziś. Wielkością niegdyś ustępowała jedynie meczetowi w Mekce. Skromna, zdobiona piaskowcem jedynie z zewnątrz, magicznym gajem kolumn wewnątrz. I to skojarzenie z gajem nie jest bynajmniej przypadkowe. Koiło tęsknotę modlących się muzułmanów za pustynią i oazami pełnymi gajów. Tu naśladowało je 850 kolumn połączonych łukami, przywodzącymi na myśl liście palm.
Dużo wcześniej w tym miejscu stała świątynia rzymska. Na niej Wizygoci postawili swój kościół. Kiedy Kordoba stała się stolicą mauretańskiej Al Andalus, oddano połowę kościoła w użytkowanie Maurom. Ale liczba wiernych rosła i Abd ar Rahman wykupił drugą połowę świątyni. W ten sposób powstała wspaniała budowla. Meczet był wielokrotnie rozbudowywany, a w dodawanych częściach rosły kolejne kolumny. Wewnątrz niej mihrab (półkolista wnęka wskazująca Mekkę), stała się prawdziwym klejnotem w koronie.
Jednak czasy pokoju i rozkwitu dla Kordoby mijały. Izabela Kastylijska i Ferdynand Aragoński, przejęli władzę a meczet zamienili w katedrę. A z minaretu, przekształconego w dzwonnicę już nigdy nie rozległo się śpiewne nawoływanie muezzina do modlitwy. Ponoć gdy cesarz Karol V zobaczył te zmiany, zawołał wstrząśnięty "Zniszczyliście coś, co było jedyne w swoim rodzaju i postawiliście coś co zobaczyć można wszędzie."



























LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...