"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

wtorek, 6 kwietnia 2010

Święta, święta i po świętach...

Minęły święta, jutro praca i tak jakoś smutno. Podwójnie. Z jednej strony koniec miłego nieróbstwa, a z drugiej przygnębienie, bo człowiek w to nieróbstwo popadł. Jak zwykle milion rzeczy zaplanował, zaległości wyszukał do nadrobienia w te dni wolne. I jak to nie raz z planami bywa - skończyło się na nich samych (tych planach). Człowiek tylko otulił się na dodatek tkanką tłuszczową i popadł w totalny marazm. Nawet nie był w stanie zmobilizować się do jakiejkolwiek pracy (tej wyżej wspomnianej, zaległościowej). I tylko tak się pocieszam, że przecież czasem trzeba wypocząć, tylko jakoś nie jestem sama siebie w stanie przekonać do tego. Co to za wypoczynek, gdy liczy się i wypisuje na kartce wszystko to co wykonać należy, i myśli od listy oderwać nie można... A może ja już pracoholik jakiś jestem?... Tylko wówczas bym chyba te zaległości nadrobiła, a nie bąki zbijała totalne? Ehhh życie...

A to moje dzieci świąteczne, i koty... :) (nowym aparatem uwieczniane)






Oraz do czego prowadzą niekontrolowane pieszczoty :)







To oczywiście nie jest gryzienie w wykonaniu kocurro - ale jego namiętne pocałunki (jak mu się uda kogoś dorwać i ma oczywiście na to ochotę ;) )

16 komentarzy:

doro pisze...

Smaczne zdjęcia ;D

Latarnik pisze...

Masz dobre oko :)

W drodze... pisze...

Dziękuję :)

Mała Mi pisze...

Ja po świętach chętnie się rozpędzam, bo 3 dni nic nie robienia to dla mnie za dużo... :) a pogoda nie sprzyjała ruszaniu się... a zdjęcia piękne :)

tamirian pisze...

Wspaniałe zdjęcia...:):)Podkreślające i matczyną dumę i miłość..:):):)Po to własnie były te święta...
:):):)
Wir codzienności i tak wciągnie nas nieubłaganie...:)
Pozdrawiam:)

Mota pisze...

Oj w przypadku świąt o nieróbstwie u mnie nie ma mowy. Wręcz przeciwnie. :) Teraz odpoczywam :)

manuel nieto pisze...

muy buenas adoro esos virados, un fuerte abrazo

Jo. pisze...

dla mnie ostatnie zdjęcie - rewelacyjne. Podziwiam syna za zgodę na publikacje wlasnej osoby , a kiciora za wspaniałe zęby i umiejętnie pieszczotliwe ich użycie.

Bareya pisze...

Jaki syn. To mąż chyba. Czegoś tu nie rozumiem. pozdrawiam

W drodze... pisze...

Jeszcze raz dziękuję Wszystkim :) Lubię tą moją, nową zabaweczkę :)
Mała Mi, po tak szalonym tygodniu przedświątecznym trzeba było troszkę odpocząć :)
Tamirian - miłość to tu najbardziej widoczna to kocio-człowiecza :) Drapieżna czasami :)
Mota, czasami trzeba na przekór, choćby tylko dla złapania oddechu - myślę o świętowaniu dni świętych.
Manuel - muchos gracias :)
Jo - Sebastian bardzo lubi być publikowany :) A Kacio im bardziej pieszczony i odlotowy, tym bardziej niebezpieczny. Te pocałunki stają się mocniejsze wraz z wzrostem jego roznamiętnienia.
Bareya - dobrze, dobrze :) A tak naprawdę to dzieci się starzeją, nie my :) Może powinien przeczytać to mąż - nie mąż :)

W drodze... pisze...

Oczywiście pozdrawiam Wszystkich słonecznie :)

blog niedzielny pisze...

bo czlowiek jest stworzony do posiadania braku czasu i chyba tak jest wlasciwie ,bo jak ma sie go za wiele to dopiero moze byc to nieszczescie :)

W drodze... pisze...

Blog niedzielny - masz rację, ale i tak apeluję o więcej czasu na rzeczy przyjemne i pożyteczne :)

Tony nile life pisze...

been looking through your blog you have some beautiful cats.
i too love the desert areas been there 4 times each time it has a different beauty. my friends the Zedans, Bedouin village Dhakla. think I have Bedouin blood in my veins.

Grasza44 pisze...

Uleńko nie przejmuj się nieróbstwem, my wszyscy to mamy...we krwi. A święta są po to właśnie, żeby nacieszyć się rodziną i odświętnym stołem, czyli zastawionym smakołykami. Zdjęcia jak zwykle piękne, zwłaszcza te w sepii. Dzieci masz urocze a syn przystojniak, że hej!Pozdrawiam serdecznie.

Mała Mi pisze...

A no tak... to rozumiem :) jak się szalało to odpocząć trzeba :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...