"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

czwartek, 8 kwietnia 2010

Egipt. Sahara. Powiew średniowiecza...

Dotarliśmy do Al Qasr. Mała, pusta wioseczka, opustoszała, gdzie nikt nikogo nie nagabuje, gdzie możemy spokojnie pooglądać wyplatane przez miejscowe kobiety kosze.Cisza i delikatny szelest liści palm. Idziemy w stronę starej osady w centrum, trudno się tu zgubić, zaledwie parę uliczek i średniowieczna budowla pośrodku. Powstała na rzymskich fundamentach.







 
Osada. Na wzniesieniu wiele budynków połączonych w jedno, jak mrowisko, już opustoszałe, wymarłe... Dawniej, w XIIw, w czasach swojej świetności, było stolicą oazy, wąskie przejścia - uliczki, tętniły życiem i tworzyły krwiobieg tego organizmu. Zgadzamy się na towarzystwo przewodnika, któż bowiem będzie znał to miejsce lepiej i nam o nim opowie? Osada ma i meczet z minaretem, i sąd, i szkołę.


Wewnątrz chodniki tworzą prawdziwy labirynt. Wąskie, oddzielone od świata wysokimi ścianami, dawały mieszkańcom skrawek cienia. Łatwiej też było rozciągnąć nad nimi chroniącą przed słońcem tkaninę.




W wielu domach nadproża zrobione są z drzewa akacji, odpowiednik naszych tabliczek z nazwiskami na drzwiach. Do dziś można na nich odczytać napisane pismem kufickim imiona właścicieli lub budowniczych.


Tu znajdowały się sale sądu, przyległe do nich więzienie oraz nad wejściem belki służące do wykonywania wyroków. Czyli wszystko w jednym, ekspresowa obsługa.


Odnajdujemy tu również starożytne koło wodne, młyn oraz odnowioną i funkcjonującą kuźnię. 








A gdy kończymy zwiedzanie, przewodnik wyprowadza nas na zewnątrz tych długowiecznych murów. Płacimy za opowiedziane historie, dziękujemy i idziemy na szklaneczkę pysznej, świeżej lemoniady przed powrotem na bezdroża i nocleg. Niestety - pech, a może szczęście nad nami czuwa, bo łapiemy "gumę" jeszcze na asfaltówce w oazie. Jedziemy do małego warsztaciku, Mohamed z mechanikiem próbują naprawić i napompować koło. Mała eksplozja niweczy ich działania, ale nie martwi. Wszyscy śmieją się serdecznie z wybuchu :) Mamy przecież zapasowe koło. Kolejna zasada poruszania się po pustyni - tylko i wyłącznie z kołem zapasowym. Nowe koło, po wykonaniu telefonu do Talata,  przyjedzie do warsztatu kursowym autobusem z Bahariji jutro rano. Ciekawe czy u nas byłoby to możliwe, takie załatwienie sprawy z uśmiechem i bezproblemowo, na dodatek polskim pksem. Swoją drogą to ogromne są te koła naszej Toyoty, gdy się je wymontuje z auta :) Bez zapasówki wyjeżdżamy z oazy na nocleg w różowo czerwonych, pobliskich górach. Zmierzch zapada szybko i bez wahania, biwak rozbijamy w całkowitych ciemnościach. Dziś nie siedzimy długo, po ugotowaniu obiadokolacji, zmęczeni idziemy spać przykrywając się usianym gwiazdami niebem :)




10 komentarzy:

doro pisze...

Jak pięknie!!!!!!
Zadumałam się. Cudowne miejsce.
Te budowle z belką i imieniem jak wczesnochrześcijańskie tituli.

Mama Ammara pisze...

Zdjęcia majstersztyk - piękne. Turystyczne obcowanie z takim otoczeniem musi być niezwykłe (sama lubię), ale już żyć w takich warunkach - doprawdy nie zazdroszczę tym ludziom, bo miałam już okazję pomieszkać w takich, wcale nie dużo lepszych warunkach przez dłuższą chwile i nie polecam hm hm hm :)

ADRIAN pisze...

These are all very good I love the treatment. Number two has to be my favourite.

Jo. pisze...

ach....nocleg na pustyni....bajecznie ...

W drodze... pisze...

Doro cieszę się, że sprawiłam Ci przyjemność :)
Witaj Mamo Ammara :) Wyobrażam sobie jak musi być ciężko, tym bardziej nam, przyzwyczajonym do innych standardów życia. I pomyśleć, że są takie osady wciąż zamieszkane, ta jedynie gdzieś na obrzeżach, natomiast w sąsiedniej wiosce cała osada była wciąż żywym organizmem.

Thank you for your nice words Adrian :) You are very kind :)

Jo szkoda, że przed nami już ostatni nocleg i ostatnie dwa dni na Saharze.

Emma pisze...

to musiało być magiczne - przykryć się usianym gwiazdami niebem.

podziwiam zdjęcia. jakiś mam chyba pociąg do zwierząt kopytnych ;-)), bo ten konik na drugim od góry mi się bardzo podoba. aha! i człowiek na osiołku z tłumokami też bardzo.

Mała Mi pisze...

Ta niebieskość nieba... jak nei lubię niebieskiego koloru, tak takie niebo mnie rozbraja... :):):)

Hameed Nori pisze...

Fascinating !

W drodze... pisze...

Emmo, to chyba było najbardziej magiczne i mistyczne przeżycie - noce na bezludnej Saharze pod tak rozgwieżdżonym niebem :) Konik to raczej wygląda na muła sądząc po długości uszu i ogonku.

Mała Mi - podoba mi się "niebieskość nieba" :) Ja bardzo lubię wszelakie odcienie niebieskiego i wszystkich innych kolorów również, może poza różowym :P :)

Hameed :) Thank you :)

Basir Seerat pisze...

The subject of Egypt are excellent & original, I can feel how mach lovely place is the old part of this country, I love your work, it gives me mean to see those countries with a lot sins, as Afghanistan, Egypt, Pakistan, Tibet & so more.
Excellent work, wish wonderful trips,
Basir Seerat
Afghanistan

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...