"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

wtorek, 9 lutego 2010

Egipt. Spacerkiem dookoła skarabeusza?

Lubię spacerować uliczkami Luksoru. To miasto pozwala nam się przez chwilę poczuć jakbyśmy były po drugiej stronie granicy "turyści - nie turyści", takie małe złudzenie. Może dlatego, że mieszkamy tu kilka dni, a wielu ludzi to zaledwie przechodnie. Choć cóż nasze kilka dni znaczy wobec teko jak długo tu żyją ludzie... Ale chcę dać się oszukać - zamieszkać tu - na chwilę. Ludzie nas rozpoznają, pozdrawiają, uśmiechają się i mamy nasz sklepik gdzie kupujemy wodę i naszą soczkarnię, gdzie idę z butelką po sok z świeżej trzciny dla Ines. Wszystko zwolniło, uspokoiły się moje emocje, przestałyśmy się oglądać za siebie. jesteśmy tu i teraz, jesteśmy na miejscu... Unikamy wielkich hoteli i turystycznych statków, które tu zawijają. Masywne, niemrawe, bezduszne maszyny. Gdzie im tam do jaskółczej lekkości feluk o rozpiętych żaglach. Wieczorem na Cornishe kupujemy przesolone orzeszki i przyglądamy się weselnemu korowodowi... I światła kołyszą się na wodach Nilu. Sennie, ciepło, pachnąco. 


Do Karnaku wybieramy się dorożką, choć dziś za nami nie wołają "caleche, caleche" (kalesz, kalesz, co oznacza właśnie dorożkę) - by zachęcić nas do przejażdżki na codziennie "only one day per week!!!" pobliski suk :) Dziś powozi Ines a ja oglądam zdjęcia całej rodziny właściciela chudziutkiego konika i słucham jego opowieści. Zatrzymujemy się po drodze by kupić mu trochę zieleniny na czas naszego zwiedzania Karnaku.

To nie są już turystyczne ulice...

Jak zawsze osiołków mi żal...

Karnak. To staruszka, która pielęgnuje w sobie wspomnienie dawnej świetności Teb, i wciąż stara się być wysmukła i dostojna... To już przecież tyle wieków... Teraz my, świętokradcy, wędrujemy jej korytarzami, dziedzińcami, tam gdzie niegdyś mogli wejść jedynie dostojnicy i faraon... To ciąg dalszy naszego spotkania z Amonem Ra...


Czy to nie z tych głowic osunęły się kamienie w "Śmierci na Nilu" Agathy Christie?

 

 

W zaułkach zawsze usłużny strażnik świątynny pokaże Ci za drobny bakszysz miejsce gdzie należy dotknąć ściany a to przyniesie ci szczęście ;) W każdej nieomalże świątyni :)


Święte jezioro, na które o wschodzie słońca, kapłani przyprowadzali gęś i puszczali na wodę. Tworzyło się nowe światy - z jaj tu złożonych, tak jak u początków stworzenia z kosmicznego jaja.
A tuż obok wielki skarabeusz, o równie wielkiej mocy. Gdy okrążasz go w jedną stronę przynosi ci szczęście, gdy w przeciwną, sprawia, że wracasz z Egiptu w stanie błogosławionym. Kompletnie nie pamietałam która strona od czago więc dałam sobie spokój z okrążaniem - tak dla bezpieczeństwa :)



Amon Ra dziś bardzo nie łaskawy, wypala bez litości swoim okiem ziemię. Cienia już prawie nie ma. Kamień parzy, nie profanuje się przecież miejsc świętych. Wracamy...


W 1979 Karnak został wpisany na Listę światowego dziedzictwa UNESCO.

4 komentarze:

gabtudor pisze...

Nice documentary, too bad I don't get the wording part ;), I guess something for me to remedy ...

creative_asik pisze...

Karnak zrobił na mnie ogromne wrażenie ! Co prawda byłam tam w sierpniu i z nieba lał się żar, ale wrażenia niesamowite ! Skarabeusza okrążyłam 7 razy zgodnie ze wskazówkami zegara - podobno to przynosi szczęście (przynajmniej tak twierdził nasz przewodnik :)) Na pewno warto to zobaczyć na własne oczy...

W drodze... pisze...

A jesteś pewna, że to zgodnie ze wskazówkami a nie na odwrót? ;)

creative_asik pisze...

Nie :)))

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...