"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

sobota, 16 stycznia 2010

Pomiędzy Sakkarą a Gizą...


11 lipca gdy zwiedzałyśmy Sakkarę i Gizę, miałyśmy chwilę przerwy. Upał już nam dosyć mocno doskwierał. Był to nasz drugi dopiero dzień w Egipcie i organizmy zaczął ostro protestować. Niestety od około 13 - 14, miewałam okrutne bóle głowy, do tygodnia na szczęście minęły. Zauważyłam też, że po nawodnieniu organizmu nie były już tak dotkliwe. Tą przerwę nasz przewodnik wykorzystał do obwiezienia nas po okolicznych miejscach, gdzie zazwyczaj naciąga się turystów na spore wydatki :) Taka wiązana transakcja ze znajomymi. Ja byłam niezwykle odporna (aczkolwiek, już w Luxorze dałam się haniebnie oszukać), nie kupiłam kompletnie nic - miałyśmy w końcu ponad miesiąc pobytu przed sobą i mnóstwo czasu na szaleństwa. Dużym plusem była przepyszna, chłodna karkade, którą nas częstowano i klimatyzacja :)
Pierwszym takim miejscem była wytwórnia dywanów tkanych ręcznie "Nile School"

Tkanie dywanów jest tradycją w Egipcie. Większość takich szkół znajduje się właśnie w okolicy Gizy. Dzieci, a zwłaszcza dziewczynki uczą się tego rękodzieła w rodzinnych domach. By pomóc najuboższym dzieciom, rząd egipski dotuje naukę w szkołach wytwarzania dywanów, by gdy dorosną mogły mieć zawód i pracę. Do takich szkół - manufaktur uczęszczają dzieci miedzy 10 a 14 rokiem życia. Połowę dnia powinny spędzać w normalnej szkole a wcześnie rano lub późnym popołudniem powinny uczyć się tkactwa. Niestety, nie wszystkie z nich chodzą do szkoły a część pracuje od 8.00 rano do 18.00 po południu. Zarabiając przy tym od 20 dolarów do 60 dolarów na miesiąc.
Według badań z 1988r przeprowadzonych przez rząd w Egipcie pracuje 1,4 miliona dzieci między 6 a 14 rokiem życia.
My również spotkałyśmy tkające dywan dziewczynki i chłopca. Myślę, że nie lubiły swojego zwierzchnika, może nauczyciela, bo gdy odwracał się do nas plecami pokazywały co o nim myślą - pukając się w czoło i wskazując na niego.  Ines próbowała z nimi porozmawiać niestety nie umiały zbyt wiele po angielsku. Ale chętnie próbowały ją nauczyć swojego rzemiosła.


 

Gobeliny uczniów były niezwykle barwne, dywany z wełny wielbłądziej  stonowane i szorstkie w dotyku. Dywany z jedwabiu zmieniały odcienie w zależności od kąta padania światła.


 
 



Brak komentarzy:

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...