"Albowiem to, co raz zostało zobaczone, nigdy już nie powróci do chaosu." Vladimir Nabokov

poniedziałek, 21 lipca 2008

Welcome to Alaska !!!

To ulubione przywitanie mieszkancow Luxoru i Asuanu. Milo by bylo tak dla odmiany troszke chlodu, a tu nawet noce nie daja wytchnienia. Chyba, ze pod klimatyzacja :)
I te upaly sa moim usprawiedliwieniem na brak codziennych relacji. Wydawaloby sie, ze te 40 dni to duuuuzo czasu by i zwiedzac i komentowac. A ja mam wrazenie, ze mimo wszystko pedzimy od jednego zabytku do drugiego, od jednej atrakcji do drugiej. A gdy juz nie pedzimy to jakas mala przepierka, to jakis obiadek na ktory zawsze trzeba z pol godziny poczekac. I tak czas leci, nie tylko czas ale pieniadze rowniez. Nie naleze do osob oszczednych (w lecie oszczedzanie tutaj chyba byloby dla mnie rownoznaczne ze smiercia), targowac sie nie znosze i choc bardzo sie staram caly czas mam takie mgliste wrazenie, ze jestem naciagana w wielu wypadkach. Tu wylazi cala moja ucywilizowana europejskosc, najchetniej szwajcarska, gdzie cena napisana jest swieta. Ostatnio czas mi kradnie majstrowanie przy zrzucaniu zdjec z kart, wszystkie sie bowiem zapchaly i dzieki wielkie temu co stworzyl dysk zewnetrzny. mam nadzieje, ze w ten sposob przechowywane zdjecia beda bezpieczne :)
Cos sprobuje jutro wrzucic na mapness, tam mi chyba bedzie latwiej.

Ines szczesliwa, choc najbardziej pokochala tlumy Kairu, ale mysle, ze rowniez swietna restauracyjke GAD (oraz jej obsluge), a na pewno juz ponad miare galopady o zachodzie slonca, poprzez pustynie i u stop piramid. Wyborne wrazenie tak sobie galopowac, potem wsrod stada koni i jezdzcow ogladac zachod slonca i wielobarwne refleksy na kamieniach piramid. Cudne rowniez wrazenia z zachodu slonca na feluce, przecinajacej nil, w ktorym to my siedzac na burvie moczylismy nogi :) Od razu zaznacze dla bardziej trwozliwych, w Nilu krokodyli nie ma. No moze tylko jeden, w poblizu asuanskich wysepek, zakupiony i wypuszczony na wolnosc przez wspanialomyslnego turyste. A wiec lapki mamy w calosci :)

Jutro wycieczka na targ wielbladow w Daraw, troche na lewo bo bez konwoju nie wolno, ale zalatwilismy autko. A nastepnie poczestunek w domu nubijskim, po poludniu przewiduje relax w pieknych ogrodach z widokiem na Nil i zwiedzanie muzeum nubijskiego, ktore zamykane jest dopiero po 21.

1 komentarz:

JZak_713 pisze...

I really hope you enjoy this adventure. I myself enjoy seeing this dream came true. And this is an inspiration for me to make same journey with my son in the future. Very inspiring. Wish you the best :-) Jurek Zak

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...