Gdy rozmawiam ze znajomymi o moich podróżach, zawsze około dziewięćdziesięciu procent stwierdza, że to niebezpieczne, że nierozsądne, że to akt heroizmu lub dowód szaleństwa. Ośmielę się z tym nie zgodzić. Czasem niebezpieczniej jest przechodzić przez ulicę, nawet po pasach, w małym, polskim miasteczku.
Plymouth, Dewon. To miasto poznałam właśnie podróżując solo, będzie więc dzisiaj naszą ilustracją.
